Abramowicz powiedział w środę, że według deklaracji przedstawicieli rządu projekt może być gotowy jeszcze w tym tygodniu. Według Abramowicza największe szanse ma wersja z jedną stawką podatku (0,9 lub 0,8 proc.) i wysoką kwotą wolną (204 mln zł rocznie).

 

Druga rozważana wersja to dwie stawki, ale zdaniem Abramowicza to rozwiązanie ma podstawową wadę, jaką jest narażenie się na zarzuty Unii Europejskiej, niechętnej progresji stawek.

 

- Poza tym jest bardzo dużo postulatów w sprawie wyłączeń od różnych małych podmiotów. Jedna stawka i wysoka kwota wolna spowodują, że tych wniosków nie trzeba by rozpatrywać, bo małych podmiotów ustawa by nie obejmowała - tłumaczył poseł PiS.

 

Podatek zapowiedziany w kampanii wyborczej

 

Historia przygotowywania podatku od sprzedaży detalicznej (tzw. podatku od marketów) jest długa i burzliwa. Daninę od hipermarketów PiS zapowiadało w kampanii wyborczej. Miała dotyczyć przede wszystkim zagranicznych sieci handlowych.

 

Pierwszą wersję podatku MF przedstawiło 2 lutego br. Zakładała ona, że podatek miał mieć dwie zasadnicze stawki. Stawka 0,7 proc. miała obciążać przychód nieprzekraczający w danym miesiącu kwoty 300 mln zł. Stawka 1,3 proc. miała być płacona od nadwyżki przychodu ponad 300 mln zł w tym miesiącu. Inne stawki podatku od sprzedaży miały obowiązywać w soboty, niedziele i święta - 1,3 proc. (dla uzyskujących przychód poniżej 300 mln zł miesięcznie) oraz 1,9 proc. (powyżej tego progu). Kwota wolna od podatku miałaby wynosić 1,5 mln zł miesięcznie (18 mln rocznie).

 

Protesty handlowców

 

Propozycje te wzbudziły jednak protesty wielu zainteresowanych środowisk, przede wszystkim handlowców. Podczas posiedzenia Rady Dialogu Społecznego 18 lutego br. minister finansów Paweł Szałamacha przyznawał, że wersja projektu z 2 lutego jest w trakcie przepracowywania, jest bowiem szereg kwestii, które MF musi brać pod uwagę, np. to, że Komisja Europejska zdecydowanie negatywnie wypowiada się o stawce progresywnej. Mówił też, że wiele głosów wypowiedziało się za podwyższeniem kwoty wolnej powyżej 18 mln rocznie, co uznał za "zrozumiałe". Dodał także, że należy "zważyć" argumenty o zniesieniu oddzielnej stawki weekendowej.

 

Trzy progresywne stawki podatku

 

13 kwietnia br., podczas posiedzenia kierowanego przez Abramowicza zespołu parlamentarnego, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk oraz wiceminister Janczyk przedstawili nowe założenia projektu. Zawierały one trzy progresywne stawki podatku: 0,4 proc. od miesięcznego przychodu między 1,5 mln i 17 mln zł, 0,8 proc. od przychodu między 17 mln i 170 mln zł, 1,4 proc. od przychodu miesięcznego ponad 170 mln zł. Kwota wolna miała wynosić 1,5 mln zł miesięcznie (18 mln zł rocznie). Nie było już, oprotestowanej przez handlowców, oddzielnej stawki weekendowej i opodatkowania sieci franczyzowych.

 

Prawdopodobna liniowa stawka 0,9 proc.

 

Minister Kowalczyk na zakończenie posiedzenia zespołu przyznał jednak, że w ostatecznej wersji projektu znajdzie się najprawdopodobniej jedna, liniowa stawka 0,9 proc. przy kwocie wolnej 17 mln zł miesięcznie (204 mln zł rocznie), bo za taką opcją wypowiedziała się większość uczestników spotkania. Dwa dni później wiceminister Janczyk zaznaczył jednak, że kwestia ta jeszcze nie jest rozstrzygnięta.

 

Wprowadzenie podatku od sprzedaży detalicznej miało w 2016 r. przynieść budżetowi 2 mld zł. Miało to być jedno ze źródeł finansowania programu 500 plus. Dzisiaj uzyskanie tej kwoty jest już nierealne, niedawno minister Kowalczyk mówił o miliardzie złotych, jeśli ustawa weszłaby w życie od 1 lipca.

 

PAP