Działanie serwis Airbnb polega na tym, że każdy może wynająć swoje mieszkanie turystom, wystarczy zalogować się na platformie i zaoferować lokum. Strona ta jest popularna na całym świecie, jednak Berlin z jej powodu zaczął borykać się z mieszkaniowymi problemami.

 

Chodzi o to, że równoległy do hotelarskiego rynek generuje gigantyczne zyski (ponad 6 mln euro), a właściciele mieszkań w stolicy Niemiec wolą regularnie wynajmować swoje "m" przyjezdnym, bo dzięki temu więcej zarabiają.

 

W praktyce Niemcy, którzy chcą wynająć mieszkanie w jednej z najpopularniejszych turystycznych stolic Europy, od jakiegoś czasu muszą za nie płacić więcej, bo ceny wynajmów - jak twierdzą władze miasta - właśnie przez Airbnb poszły w górę. Na dowód przedstawiają wyliczenia, z których wynika że w latach 2009-2014 podrożały o 56 proc.

 

Tylko pokoje

 

Z problemem postanowiono walczyć i wprowadzono uchwałę, która uniemożliwia wynajmowanie turystom całych mieszkań lub za pośrednictwem platform internetowych. Teraz w Berlinie przez Airbnb można będzie wynająć co najwyżej pokój.

 

Każdy, kto zdecyduje się złamać nowe prawo, musi liczyć się z karą grzywny w wysokości nawet 100 tys. euro. By wyłapywać żądnych szybkiego zarobku na turystach, władze Berlina zaapelowały do mieszkańców, by ci "donosili", gdy tylko zaobserwują nielegalny proceder.

 

The Guardian