Od 1 maja minimalne wynagrodzenie wynosić będzie 15051 boliwarów miesięcznie, czyli według najwyższego kursu oficjalnego ok. 1505 dol., ale według kursu czarnorynkowego zaledwie 13,5 dol.

 

Komentatorzy zauważają, że nieprzypadkowo podwyżka wchodzi w życie 1 maja, czyli w dzień obchodzonego przez lewicę Międzynarodowego Święta Pracy. Zwolennicy Maduro mają przejść ulicami stołecznego Caracas.

 

Maduro poinformował o podwyżce podczas przemówienia telewizyjnego do narodu przedstawiając ją jako swoje osobiste osiągnięcie. - Tylko taki prezydent jak Nicolas Maduro, syn Hugo Chaveza, mógł to osiągnąć - powiedział.

 

Podwyżka jak remedium na inflację

 

Była to już dwunasta podwyżka zadekretowana przez prezydenta od czasu objęcia przez niego władzy w kwietniu 2013 r., po śmierci jego poprzednika i mentora Hugo Chaveza.

 

Opozycja wskazuje, że wielokrotne podwyżki płac obnażają jedynie niezdolność rządu do powstrzymania inflacji i pogłębiającej się recesji. "»Podwyżki« tego człowieka to żart. Inflacja szalej !" - napisał na Twitterze przywódca opozycji Henrique Capriles. Wskazał, że tylko w marcu inflacja wyniosła 20 proc.

 

Od czasu objęcia władzy przez Maduro, z zawodu kierowcy ciężarówki, czarnorynkowy kurs wenezuelskiej waluty - boliwara - spadł wobec dolara amerykańskiego o 98 proc. Inflacja osiągnęła poziom trzycyfrowy.

 

Maduro utrzymuje, że popierana przez USA opozycja prowadzi przeciwko niemu "wojnę ekonomiczną" podsycając inflację i chowając deficytowe towary.

 

PAP