- Aktualnie koncentruję się na tym, aby w lipcu móc wypełnić kwalifikacyjne normy i satysfakcjonującym wynikiem w Rio zakończyć karierę. Jednak niezależnie od tego, czy uda mi się tam pojechać, definitywnie w tym roku zakończę karierę sportowca - powiedział.

 

Dodał, że czas dalej będą wypełniać mu obowiązki związane z rolą posła, ale znajdzie chwile na swoje pasje. Do najważniejszych zaliczył grę na zielonych polach, która fascynuje go od kilkunastu lat.

 

- Lubiłem oglądać golf w telewizji. Na pierwsze lekcje poszedłem w 2001 roku, gdy otwierał się pierwszy driving range w Poznaniu. Premierowe treningi napawały optymizmem. Znany propagator tej gry redaktor Andrzej Person ocenił, że mam duże szanse poprawić rekord świata w konkursach longest drive, czyli uderzeniach na odległość - wspomniał 40-letni Ziółkowski.

 

Kradzież kijów

 

Mistrz świata z 2001 i 2005 roku tłumaczył, że swing golfowy zbliżony jest motorycznie do rzutu młotem - w obu liczy się przede wszystkim technika i szybkość. Gdy zatem udawało mu się chwycić tzw. driver do ręki, posyłał piłkę na blisko 300 metrów (światowy rekord wynosi 471 m).

 

- Napięty grafik zgrupowań i treningów nie pozwalał na poważne rundy golfa, ale zdarzało mi się zabierać kije i piłki na obozy do Spały i wykonywać uderzenia na rzutni. Najczęściej Anita Włodarczyk ze mną rywalizowała, ale inni miotacze też garnęli się, aby spróbować i najczęściej dziwili się jak trudno w ogóle trafić w piłkę - zaznaczył.

 

Wielokrotny rekordzista i mistrz kraju wspomniał, że przygodę z golfem przerwała mu... kradzież kijów.

 

- Pamiętny sierpień 2013 roku. Wracałem zły z mistrzostw świata w Moskwie, gdzie nie dostałem się do wąskiego finału. Wchodzę do bloku, a sąsiad mówi, że było włamanie do naszej piwnicy. Miałem nadzieję, że złodzieje oszczędzili chociaż kije, ale... ukradli tylko ten ulubiony i starannie dobierany pod moje parametry zestaw do golfa - wspomniał.

 

Oprócz golfa... opieka nad Haliną i Lordem Vaderem

 

Dodał, że dopiero w tym roku będzie miał okazję znowu zagrać - do uczestnictwa w akademiach gry zaprosił go organizator cyklu Deutsche Bank Polish Masters - popularnej serii turniejów dla amatorów.

 

Poza pracą i sportowymi pasjami Ziółkowski będzie musiał znaleźć czas na obowiązki domowe, związane m.in. z hodowlą kotów. Wraz z żoną są właścicielami dwóch czworonogów rasy maine coon - kotki Hally, zwanej żartobliwie Haliną, i kocura o imieniu Lord Vader.

 

- Jeszcze kilka lat temu mówiłem, że albo sierściuchy w domu, albo ja. W końcu uległem i... teraz jesteśmy jak rodzina Gucwińskich. Koty nie odstępują nas na krok, śpią z nami, zaglądają do talerzy, właściwie to żądzą naszym domem - komentował z uśmiechem.

 

PAP