- Dobierają się do mojej żony, która jest architektem i która wykonała kilka razy jakieś zamówienie dla izb lekarskich, projekty aranżacji wnętrz i ktoś uznał, że to jest jakaś straszliwa patologia. To są bzdury. Nie mamy nic do ukrycia - tłumaczył minister. - Wokół wielu osób, które pracują w ministerstwie, chodzą ludzie, którzy chcą nam zrobić krzywdę, podjudzają innych polityków przeciwko nam - dodał.


Pytany o to, kto chce mu zrobić krzywdę odpowiedział, że nie będzie rzucać oskarżeń przeciwko konkretnym osobom, ale "jest co najmniej kilka takich dużych grup interesów, które mają w tym żywotny interes". Radziwiłł wymienił prywatnych świadczeniodawców, czyli "szeroko rozumiany przemysł medyczny". - Żeby było jasne, nie chcemy eliminować tych osób, bo to jest ważny element systemu, ale nie może być tak, że w biednym systemie ludzie czekają w kolejkach, szpitale publiczne upadają z długów, a jednocześnie rosną fortuny -powiedział minister zdrowia.

 

- W jakimś sensie niektóre działania w zakresie zdrowia publicznego, które próbujemy robić, też bardzo wyraźnie naruszają interesy - zauważył gość RMF.

 

"Najlepiej żeby nikt w Polsce nie palił"

 

Minister zapowiedział też, że szykuje "poważną akcję", która ma ochronić Polaków przed skutkami palenia tytoniu. - Gdyby pan mnie zapytał, czy jest jedna taka rzecz w zdrowiu, którą można by zrobić z najlepszym skutkiem dla wszystkich, to taką rzeczą byłoby poważne ograniczenie liczby osób palących papierosy. Albo nawet najlepiej, żeby nikt w Polsce nie palił. Umierałoby blisko o 100 tys. osób mniej, miliony nie chorowałyby, a my byśmy wydali znacznie mniej pieniędzy - zauważył Radziwiłł.

 

rmf24.pl