Przed godziną 19.00 euro kosztowało 4,37 zł, dolar - 3,82 zł, a frank szwajcarski 3,98 zł.

 

- Przed długim weekendem w Polsce zobaczyliśmy umocnienie złotego, który w stosunku do euro kosztuje obecnie poniżej 4,38 zł i najprawdopodobniej cena euro będzie w okolicach 4,40 zł - powiedział Kamil Maliszewski, analityk  Domu Maklerskiego mBanku.

 

Dodał, że silne spadki można było zaobserwować na rynku dolara, który tracił w piątek w stosunku do większości walut. - Notowania dolara powróciły więc w okolice 3,82 zł i nie jest wykluczone, że będziemy świadkami kontynuacji osłabienia amerykańskiej waluty - stwierdził Kamil Maliszewski.

 

Jego zdaniem wahania, które było widać pod koniec piątkowej sesji, "mogą stać się zapowiedzią równie dużej zmienności na początku tygodnia, kiedy większość inwestorów z Polski będzie pozostawała poza rynkiem".

 

Polska waluta to nadal regionalny słabeusz w Europie Środkowo-Wschodniej

 

Jak przyznaje główny analityk Domu Maklerskiego BOŚ Marek Rogalski piatkowa poprawa złotego może być nietrwała. Wciąż bowiem "powodem słabości złotego te same obawy cięcia ratingu przez agencję Moody’s, które może mieć miejsce 13 maja".

 

- Moddy’s rating obniżyć może, choć nie musi. Zdaniem połowy z ankietowanych ekonomistów, agencja może poprzestać na obniżeniu perspektywy do negatywnej - dodaje Marek Rogalski.

 

Natomiast zdaniem analityków Banku Zachodniego WBK "zbliżające się publikacje wskaźników makroekonomicznych (kwietniowy PMI) i utrzymanie stóp przez RPP bez zmian nie wpłyną znacząco na kurs złotego".


"Prognozujemy więc, że mimo solidnych perspektyw gospodarki złotego czeka okres niestabilności. W dalszym ciągu przewidujemy, że nasza waluta pozostanie w maju słaba" - stwierdzili w swoim raporcie.

 

PAP, polsatnews.pl