Według TVP Info Kamil Zaradkiewicz dyrektor Zespołu Orzecznictwa i Studiów Trybunału Konstytucyjnego, został poproszony o odejście ze stanowiska. Wcześniej miał otrzymać zakaz występowania w mediach. Miało się to stać po tym, gdy prawnik mówił m.in., że wyroki sądu konstytucyjnego mogą być uznawane za ostateczne dopiero po analizie prawnej dokonanej przez niezależny organ.

 

- Będziemy prosić Rzecznika Praw Obywatelskich i Helsińską Fundację Praw Człowieka o wyjaśnienia, czy rzeczywiście takie działania w stosunku do pana dyrektora, które dzisiaj zostały wyartykułowane, to rzeczywiście jest demokracja, czy tej demokracji nie ma. Mam nadzieję, że jak błyskawicznie wszyscy zajmują się decyzjami PiS, tak szybko zajmą się tym, co wydarzyło się w stosunku do pracownika TK, który wypowiedział się nie po myśli prezesa Trybunału - powiedziała w piątek dziennikarzom w Sejmie rzecznik klubu PiS Beata Mazurek.

 

Poinformowała, że pismo do RPO i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wystosowało dwoje posłów PiS: Wojciech Szarama oraz Małgorzata Wassermann.

 

Wasserman i Szarama zwracają się o "podjęcie interwencji i zbadanie zasadności nałożonego (na Kamila Zaradkiewicza) zakazu z punktu widzenia jego zgodności ze standardami ochrony praw człowieka wynikającymi z Konstytucji RP, ustaw oraz Europejskiej Konwencji Praw Człowieka".

 

RPO czeka na wniosek Zaradkiewicza

 

Wydaje mi się, że głównym zadaniem RPO powinno być reprezentowanie osób, które są dotknięte naruszeniami praw jednostki; najważniejsza rzecz to poczekać na stanowisko samego pana profesora Zaradkiewicza, jego wniosek - o ile wiem, takiego wniosku jeszcze nie dostałem - powiedział RPO Adam Bodnar, pytany o tę sprawę. - Oczywiście z pismem PiS się zapoznam i zastanowię się, czy samo to pismo daje mi podstawę do działania i wyjaśnienia sprawy - dodał.

 

Rzecznik rządu Rafał Bochenek powiedział natomiast w piątek dziennikarzom w Sejmie, że sugerowanie pracownikowi TK rezygnacji ze stanowiska "tylko z tego powodu, że krytykował działania prezesa Trybunału Konstytucyjnego" jest skandaliczne. Jak stwierdził, w ten sposób kontynuowane są metody stosowane za rządów PO.

 

Politycy PO - mówił - "skompromitowali się przez osiem lat nie tylko licznymi aferami, ale inwigilacją dziennikarzy". - Warto podkreślić, że te metody są niestety stosowane do dziś dnia - zamykanie ust niektórym osobom - przez nominatów Platformy Obywatelskiej do Trybunału Konstytucyjnego - powiedział rzecznik rządu.

 

Medialna aktywność Zaradkiewicza zaskoczyła TK

 

Komunikat w tej sprawie wydał również w piątek Zespół Prasy i Informacji TK, który wyjaśnił, że "21 kwietnia br. szef Biura TK zaproponował panu Kamilowi Zaradkiewiczowi dobrowolne rozważenie rezygnacji ze stanowiska (ale nie z pracy w Biurze TK)", ponieważ udzielił wywiadu "Rzeczpospolitej", a także wypowiadał się w innych mediach "bez uprzedniego powiadomienia przełożonych o zamiarze udzielenia publicznej wypowiedzi na tematy związane z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego".

 

"Postępowanie Pana Kamila Zaradkiewicza, jako pracownika Biura TK i urzędnika państwowego, ocenione zostało jako nieprofesjonalne i naruszające standardy służby publicznej, a w rezultacie oznaczające utratę zaufania do Niego jako dyrektora Zespołu" - stwierdzono w komunikacie.

 

"Sytuacja Pana Kamila Zaradkiewicza nie jest związana z charakterem i zakresem prezentacji Jego poglądów, także w wymiarze naukowym, lecz wynika wyłącznie z Jego postawy i zachowania jako urzędnika państwowego, zatrudnionego w Biurze TK" - wyjasnia zarazem Zespół Prasy i Informacji TK.

 

PAP