Pracujący w pogotowiu niepełnosprawny pielęgniarz zobaczył, że do jego pokoju wtargnął uzbrojony mężczyzna. Grożąc pistoletem, zażądał od niego podania szyfru do sejfu, w którym przechowywane są pieniądze ze szpitalnej kasy.

 

Pielęgniarz przykuty do wózka rzucił się z całych sił na napastnika, który zaskoczony jego reakcją zaczął uciekać.

 

- Goniłem go aż do klatki schodowej, gdzie musiałem się poddać - relacjonował. Podkreślił, że zadziałał instynktownie nie zastanawiając się nad ryzykiem.

 

- Nie bałem się, czułem się odpowiedzialny wobec szpitala i to zarówno jako jego pracownik, ale także dlatego, że to właśnie tam uratowano mi życie po wypadku  - dodał pielęgniarz.

 

PAP