- Anakonda to są ćwiczenia polskie i to Polska decyduje o tym, kto w nich uczestniczy - powiedział rzecznik zapytany, czy Berlin ma zastrzeżenia wobec udziału żołnierzy ukraińskich.

 

Podczas środowego posiedzenia sejmowej komisji obrony dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych generał broni Marek Tomaszycki powiedział, że Niemcy "bardzo mocno chcą", by w Anakondzie nie wzięła udziału Ukraina.

 

Jak powiedział generał, w tym zakresie obecny szef MON Antoni Macierewicz (PiS), jak i jego poprzednik Tomasz Siemoniak (PO) "sztywno trzymali kurs, że udział Ukrainy dla nas jest kluczowy", więc Polska z tego się nie wycofała.

 

"Znakomita" współpraca?

 

Rzecznik niemieckiego ministerstwa obrony poinformował, że w ćwiczeniach weźmie udział 400 żołnierzy Bundeswehry. Jak ocenił, współpraca między armią niemiecką a Wojskiem Polskim jest "pełna zaufania i znakomita".

 

Flosdorff odniósł się też do zarzutów, iż władze Niemiec wprowadziły ograniczenia w wykorzystaniu dróg i autostrad oraz odmówiły zgody na przekroczenie granicy polsko-niemieckiej przez wojska amerykańskie. - Nie rozumiem, skąd wzięły się te zarzuty - powiedział dodając, że chodzi o "rutynowe procedury wydawania zezwoleń".

 

Niemcy nie chciały przepuścić Amerykanów. "To nie prawda"

 

Rzecznik ambasady Niemiec w Polsce Lukas Wasielewski zaprzeczył w czwartek, jakoby Berlin stwarzał trudności w ruchu wojsk USA przez Niemcy, i oświadczył, że współpraca w sprawie tranzytu oraz przygotowania manewrów wojskowych Anakonda jest wzorowa.

 

- Współpraca niemieckich władz z polskimi władzami i amerykańskimi siłami zbrojnymi w sprawie tranzytu oraz przygotowania manewrów wojskowych Anakonda jest ścisła i znakomita - napisał rzecznik w komunikacie przesłanym w czwartek.

 

- To nieprawda, że niemieckie władze uniemożliwiają wojskom amerykańskim, uczestniczącym w ćwiczeniach Anakonda, tranzyt przez Niemcy - zaznaczył Wasielewski.

 

Jak wyjaśnił, "stosując regularne procedury umowy SOFA, władze niemieckie poprosiły amerykańskie siły zbrojne o informację, kiedy oraz ile pojazdów planuje tranzyt". - Niemieckie władze wskazały wojskom amerykańskim dwie możliwe trasy - czytamy w komunikacie.

 

Rzecznik podkreślił, że podjęte przez stronę niemiecką działania wchodzą "w zakres zwykłego procesu planowania przez właściwe instytucje".

 

Powodem konfliktu remonty niemieckich autostrad

 

Generał Tomaszycki powiedział w środę posłom, że nie ma zagrożeń dla przygotowania ćwiczeń Anakonda-16 z udziałem ponad 30 tys. żołnierzy polskich i sojuszniczych, jednak wyzwaniem jest m.in. brak zgody na przemieszczanie oddziałów amerykańskich po drogach w Niemczech.

 

Zasygnalizował, że władze Niemiec wprowadziły ograniczenia w wykorzystaniu dróg i autostrad oraz odmówiły zgody na przekroczenie granicy polsko-niemieckiej przez wojska amerykańskie.

 

Jak wyjaśnił, władze niemieckie uzasadniły swoje decyzje planowymi remontami, których nie można wycofać. Spowodowało to, że wojska USA muszą szukać innej trasy z Niemiec do Polski.

 

Ćwiczenia 7-17 czerwca

 

- Dla nas po wojskowemu jest to odmowa. W politycznym języku zapewne będzie to usprawiedliwione uzasadnienie tego, że nie ma możliwości przejścia po tych drogach - powiedział generał Tomaszycki. Dodał, że taka sytuacja zdarza się nie pierwszy raz.

 

Główna cześć Anakondy odbędzie się od 7 do 17 czerwca. Żołnierze będą się szkolić na siedmiu poligonach, ale Wojska Specjalne oraz jednostki rozpoznawcze ćwiczyć będą także poza poligonami, a Siły Powietrzne - w przestrzeni powietrznej całego kraju.

 

Liczba jednorazowo ćwiczących żołnierzy ma sięgnąć 31 tys., w tym 12 tys. z Polski, 13,9 tys. z USA, 1,2 tys. z Hiszpanii i 1 tys. z Wielkiej Brytanii. Zaangażowanych będzie prawie 3 tys. pojazdów, 105 statków powietrznych oraz 12 okrętów (więcej jednostek morskich będzie brało udział w równoległym ćwiczeniu Baltops na Bałtyku).

 

PAP