Jak podkreślił "jest to firma bardzo znana, z 95-letnią tradycją". - Myślę, że nie muszę nikomu rekomendować tej firmy. Jestem przekonany, że na odpowiednim poziomie ta aukcja się w tym roku odbędzie - stwierdził prezes ANR.

 

Humięcki przyznał, że we wtorek poprosił wiceprezesa Karola Tylendę o dokonanie analizy prawnej związanej z sytuacją Dni Konia Arabskiego w Janowie.

 

Sam Tylenda przyznał, że "decyzje zapadły praktycznie przed dwoma tygodniami". - Prowadziliśmy rozmowy i ze stadninami i z kilkoma potencjalnymi operatorami, ponieważ chciałbym dzisiaj przerwać ten węzeł gordyjski, który trwa od prawie dwóch miesięcy - wyjaśnił.

 

Dwie sprzeczne wersje

 

Według firmy Polturf, która organizowała od wielu lat w stadninie w Janowie Podlaskim (woj. lubelskie) Dni Konia Arabskiego i aukcję koni "Pride of Poland" umowa o organizacji tych imprez w 2016 r. została rozwiązana 26 kwietnia, z jej inicjatywy.

 

Jednak wiceprezes ANR stwierdził dziś podczas konfrencji prasowej, że umowę wypowiedziała Agencja.

 

- Uznaliśmy z naszym serwisem prawnym, że umowa z Polturfem zostanie wypowiedziana. Decyzja zapadła w  tym tygodniu. Wczoraj nasz mecenas skutecznie dostarczył wypowiedzenie umowy - skomentował Tylenda. Jak podkreślił, kontakty z firmą Polturf były bardzo utrudnione.

 

- Był ogromny problem, ponieważ firma Polturf jest zarejestrowana, ma siedzibę w mieszkaniu prywatnym i dostęp do tego mieszkania jest utrudniony - tłumaczył. Jak wyjaśnił, decyzja rozwiązania umowy została podjęta, ponieważ ANR chciało "przerwać te kłamstwa i pewne nieporozumienia, które od wielu miesięcy występowały".

 

Doroczna aukcja Pride of Poland ma się w tym roku odbyć 15 sierpnia. Prezes stadniny w Janowie Podlaskim Marek Skomorowski powiedział w czwartek, że aukcja na pewno się odbędzie. - Nie ulega to żadnej wątpliwości. Nie tylko Polturf istnieje - dodał.

 

Rzecznik rządu: uważam, że stadniny są dobrze zarządzane

 

Rzecznik rządu zapewnił w piatek, że Dni Konia Arabskiego będą bardzo dobrze przygotowane. - Odbędą się we właściwym terminie, prawdopodobnie w sierpniu - powiedział.

 

Według Bochenka było wiele uwag co do treści umowy, która została zawarta między dyrektorami stadnin a przedstawicielami firmy Poltufr, która miała się zajmować organizacją Dni.

 

- Uważam, że stadniny są dobrze zarządzane. To, co się wydarzyło w przeciągu kilku ostatnich miesięcy, to, że padły dwa konie, to jest coś nadzwyczajnego - podkreślił.

 

W marcu w stadninie w Janowie padły dwie klacze - Preria i Amra - należące do stadniny koni Halsdon Arabians, której właścicielką jest Shirley Watts, stała bywalczyni dorocznej aukcji koni arabskich Pride of Poland. Oba konie zostały niegdyś kupione przez Watts właśnie na aukcjach w Janowie. Konie padły prawdopodobnie z powodu skrętu jelit.

 

Według rzecznika rządu w ciągu ostatnich pięciu lat w tej stadninie padło prawie 50 koni. -Nikt kompletnie o tym nic nie mówił - powiedział Bochenek.

 

- My tak naprawdę nagłośniliśmy sprawę z dwoma ostatnimi upadkami koni z uwagi na to, że to jest Skarb Państwa i nam zależało na tym, żeby zbadać przyczynęśmierci tych koni, zależało nam na tym, by tę sprawę wyjaśnić. Natomiast Platforma Obywatelska i poprzedni dyrektorzy zamiatali tę sprawę pod dywan. To jest ta zasadnicza różnica: my doprowadzamy do transparentnego działania instytucji państwowych i zależy nam na tym, by takie sytuacje były od razu załatwiane przez odpowiednie organy państwa - zaznaczył rzecznik.

 

Umowa z Polturfem

 

Firma Polturf od kilkunastu lat organizowała w Janowie Podlaskim prestiżowe imprezy - Dni Konia Arabskiego i aukcję Pride of Poland, na której sprzedawane są wyhodowane w Polsce wysokiej klasy konie arabskie pochodzące z państwowych stadnin w Janowie, Michałowie oraz w Białce. W imprezach też mogą uczestniczyć prywatni hodowcy. W rekordowej aukcji, jaka odbyła się w Janowie Podlaskim w sierpniu 2015 r., za klacz Pepita uzyskano kwotę 1,4 mln euro.

 

O umowie z firmą Polturf, która znalazła się m.in. w raporcie z kontroli stadnin dokonanej przez CBA, minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel mówił w marcu, że była "miażdżąco niekorzystna dla zarządów spółek (stadnin) i pracowników nadzoru właścicielskiego", „niekorzystna dla Skarbu Państwa"; była co roku przedłużana, a tryb jej zawarcia był nietransparentny.

 

Z raportu CBA - przedstawianego przez Jurgiela - wynikało, że w latach 2010-2014 firma Polturf odnotowała z tytułu organizacji imprez w Janowie wpływy wysokości 10 mln zł. W ub.roku otrzymała prowizję ze sprzedaży koni w wysokości 512 tys. euro (4,6 mln euro to łączne dochody ze sprzedaży). "W ocenie CBA, zarówno sposób wyłaniania organizatora i konstrukcja umów prowadzi de facto do sprywatyzowania imprezy światowej rangi, jakimi są Dni Konia Arabskiego i przejęcia dochodów z tego tytułu, jak również 12 proc. dochodów ze sprzedaży koni arabskich przez stadniny" - podkreślił Jurgiel.

 

Niekorzystne miały być też umowy dotyczące użytkowania terenu i obiektów stadniny przez firmę Polturf. Do 2013 r. stadnina w Janowie nie pobierała za to żadnych opłat, a od 2014 r. opłata wynosiła 15 tys. zł. W ocenie ANR wartość użytkowanego mienia była na tyle duża (teren, stajnie), że ówczesny zarząd stadniny (czyli odwołany w lutym prezes Marek Trela) powinien zapytać o zgodę na zawarcie takiej umowy ministra skarbu.

 

Właścicielka firmy Barbara Mazur na stronie internetowej poinformowała, że "w związku z brakiem jakiejkolwiek współpracy z obecnymi zarządami Stadnin, co uniemożliwia zorganizowanie imprezy na zakładanym poziomie", 26 kwietnia 2016 r. rozwiązała umowę. "Utraciłam zaufanie do moich zleceniodawców" - podkreśliła.

 

PAP