W poniedziałek światowe media obiegła informacja, że w południowo-zachodniej części Filipin dwaj mężczyźni na motocyklu zostawili na ulicy głowę w plastikowej torbie i uciekli.

 

Pięć godzin wcześniej minął termin, jaki członkowie Abu Sajjafa wyznaczyli na przekazanie okupu za turystę Kanadyjczyka Johna Ridsdela. Jak się później okazało, to właśnie on był ofiarą przestępców.

 

Na celowniku był też prezydent

 

Głos w sprawie zabrał teraz Benigno Aquino III, który zdradził, że ekstremiści planowali kolejne porwania. Ofiar mieli być m.in. prezydent oraz jedna z najpopularniejszych postaci w kraju, pięściarz Manny Pacquiao.

 

- Terroryści planowali porwać Pacquiao lub któreś z jego dzieci. Na ich liście znajdowałem się też ja, moja siostra i jej dzieci. Chcieli też później szantażować rząd - wyznał prezydent Filipin.

 

Pacquiao: kocham muzułmanów

 

Do sprawy odniósł się już również sam pięściarz. - Jestem zaskoczony tą informacją, gdyż wszyscy Filipińczycy są moimi przyjaciółmi. Kocham ich, zwłaszcza muzułmanów - wyznał "Pacman".

 

Manny Pacquiao otwarcie przyznaje się do wiary w Jezusa Chrystusa. Bokser jest znanym obrońcą małżeństwa i przeciwnikiem aborcji.

 

W 2015 roku, kiedy przed walką z Floydem Mayweatherem, której stawką było ponad 200 milionów dolarów, pytano go o przygotowania do starcia, odpowiadał np., że "wyrzeka się swoich grzechów oraz mocniej studiuje słowa Pisma Świętego".

 

 

 

polsatnews.pl, france24.com, NBCNews.com