Choć nie każdy kleszcz jest zarażony, to z roku na rok coraz więcej tych pajęczaków przenosi groźne choroby. Około 30-40 proc. kleszczy zawiera niebezpieczne patogeny.

 

- Większość chorób przenoszonych przez kleszcze jest trudna zarówno w diagnozowaniu, jak również w leczeniu. Wpływa na to wiele czynników: niespecyficzne i zmienne objawy, niedoskonałość tradycyjnych metod diagnostycznych - powiedział Janusz Piechota, prezes firmy Aplicon z Wrocławia. - Ze względu na zmiany klimatyczne co roku wzrasta populacja kleszczy oraz wydłuża się ich okres żerowania. Ostatnie zgłoszenia w zeszłym sezonie odnotowaliśmy w listopadzie. Pierwsze doniesienie w tym roku dotarło pod koniec lutego - dodał.

 

Szybka reakcja

 

Właśnie dlatego Aplicon działający w ramach Wrocławskiego Parku Technologicznego opracował specjalne testy diagnostyczne, dzięki którym w ciągu kilku dni od ukąszenia, ofiara kleszcza będzie wiedzieć, czy ma się czym martwić. Zwłaszcza, że choroby przenoszone przez kleszcze zwykle rozwijają się dość długo.

 

Sposób jest prosty. Starannie usuniętego z ciała kleszcza należy umieścić w szczelnie zamkniętym woreczku foliowym i nadać przesyłkę. Firma z Wrocławia po kilku dniach na maila dostarcza informacje, czy kleszcz przenosił którąś z groźnych bakterii czy wirusów.

 

Kleszcze badane są w jednym z laboratoriów na terenie Wrocławskiego Parku Technologicznego. Trzeba jednak za nie zapłacić. Pojedyncze badanie na boreliozę to koszt 160 zł, pakiet badań na boreliozę i kleszczowe zapalenie mózgu - 240. Najdroższy, uwzględniający także inne schorzenia, kosztuje 320 złotych.

 

Lepiej wiedzieć

 

Jak poinformowali przedstawiciele laboratorium, gdy wynik wskaże boreliozę, może wystarczyć profilaktyczna antybiotykoterapia, by zwalczyć chorobę za nim ta na dobre się rozwinie. Profilaktyka w przypadku innych chorób jest trudniejsza, jednak szybka informacja o potencjalnym zagrożeniu powodowanym ukąszeniem, może być lekarzom przydatna.

 

polsatnews.pl