Miliarder wygłosił przemówienie w jednym z waszyngtońskich hoteli do swoich zwolenników, w tym przedstawicieli środowisk akademickich oraz do dziennikarzy. Wystąpienie zorganizowała organizacja Center for National Interest, powołana przez prezydenta Richarda Nixona.

 

Komentatorzy podkreślają, że ich zdaniem poza hasłami było ono jednak pozbawione konkretów, a nawet częściowo sprzeczne.

 

We wtorek Trump odniósł zdecydowane zwycięstwa w prawyborach w 5 północno-wschodnich stanach i jest bliski zapewnienia sobie nominacji prezydenckiej z ramienia Partii Demokratycznej.

 

Obamie dostało się za umowę z Iranem i za ISIS

 

Jak zauważają komentatorzy, tym razem Trump złagodził lub nie wspomniał o swoich wcześniejszych najbardziej kontrowersyjnych propozycjach, np. aby Meksyk zapłacił za budowę "muru" na granicy z USA. Nie wspomniał też o swym pomyśle aby państwa miały prawo wytwarzać broń nuklearną dla celów samoobrony.

 

Zamiast tego zaatakował obecnego prezydenta Baracka Obamę krytykując go m. in. za porozumienie z Iranem w sprawie jego programu nuklearnego i zarzucając mu, że nie zdołał wyeliminować Państwa Islamskiego (ISIS). Zdaniem Trumpa polityka zagraniczna Obamy jest "przypadkowa i chaotyczna".

 

Trump skrytykował jednak również poprzedniego republikańskiego prezydenta George'a W. Busha za rozpoczęcie wojny w Iraku oraz cały establishment - jak się wyraził - "starych ludzi" kierujących polityką zagraniczną USA.

 

Z Moskwą "z pozycji siły"

 

- Nadszedł czas aby odrdzewić amerykańską politykę zagraniczną. Moja polityka zagraniczna zawsze będzie przedkładać nad wszystko inne interesy narodu amerykańskiego i bezpieczeństwo Ameryki - powiedział Trump. - To musi być priorytet. Musi. To będzie podstawa każdej decyzji, którą będę podejmował - dodał.

 

Trump zapowiedział, że pod jego rządami Stany Zjednoczone wykażą "siłę" w zwalczaniu ISIS. Nie podał jednak żadnych szczegółów m. in. czy wysłałby do walki z dżihadystami wojska lądowe.

 

Zadeklarował, że jego zamiarem jest złagodzenie napięć w stosunkach z Rosją przy równoczesnym negocjowaniu z Moskwą "z pozycji siły". Jak zauważa Associated Press nie wyjaśnił co to oznacza dla sankcji, które Waszyngton zastosował za rosyjską aneksję Krymu.

 

Trump zapewniał, nie wyjaśniając jak zamierza tego dokonać, że "szybko" zrównoważy olbrzymi amerykański deficyt w handlu z Chinami.

 

PAP