Polityk odniósł się na początku rozmowy do niedawnych transferów na Dolnym Śląsku z PO do Nowoczesnej. W efekcie Wrocławiem rządzi teraz partia Ryszarda Petru. - Jeśli jest ktoś, kto chce dalej funkcjonować w polityce, a nie po drodze mu z PO, a jest osobą kompetentną i zostanie zaakceptowany przez środowisko Nowoczesnej, to ja nie widzę problemu - stwierdził.

 

Meysztowicz zauważył, że radni, którzy odeszli z PO na Dolnym Śląsku, mogli założyć własny klub, ale zdecydowali się dołączyć do Nowoczesnej, ponieważ działanie w ramach partii daje większe możliwości.

 

Gość Bartosza Kurka jednocześnie podkreślił, że "prezydent Dutkiewicz jest wytrawnym samorządowcem" i nie było rozmowy o przejściu do polityki krajowej.

 

Razem przeciw PiS - ale nie zawsze

 

Mimo napięcia związanego z transferem samorządowców 7 maja w marszu KOD politycy PO i Nowoczesnej pójdą ramię w ramię.

 

- Absolutnie jedno drugiego nie wyklucza. Siódmego maja to marsz całej opozycji, wszyscy się tam spotkamy. Będzie KOD, Nowoczesna, Platforma, przedstawiciele lewicy. Takie działania są słuszne. Łączy nas jedno: przeciwstawienie się temu, co robi PiS. To będzie pokaz siły opozycji - stwierdził.

 

W rozumieniu Meysztowicza trudno jednak na razie wyobrazić sobie koalicję partii opozycyjnych, o której w Polsat News w czwartek mówił Stefan Niesiołowski. - W tej chwili trudno rozmawiać o koalicji. Musimy być wierni w stosunku do elektoratu, który zagłosował na Nowoczesną. To elektorat, który był zdegustowany działaniami PO - zauważył poseł i dodał, że dla wyborców niezrozumiałe byłoby teraz łączenie szeregów z Platformą.

 

- Sztandar anty-PiS to za mało - podkreślił.

 

Polsat News