Saakaszwili zwracał wcześniej uwagę na wzrost nastrojów prorosyjskich w tym mieście.

 

Mimo tych obaw sąd w Odessie zezwolił w środę na zgromadzenia na placu Kulikowe Pole, gdzie wiosną 2014 roku miały miejsce starcia między zwolennikami i przeciwnikami prozachodniej rewolucji na Ukrainie z przełomu 2013 i 2014 roku.

 

- Prezydent polecił komendantom policji i Gwardii Narodowej wprowadzenie do Odessy dodatkowych oddziałów w liczbie do 1000 ludzi dla ochrony porządku publicznego w mieście - napisał Saakaszwili na Facebooku.

 

"Mamy do czynienia z (...) objawami rozpadu państwa"

 

2 maja 2014 roku w Odessie w czasie walk ulicznych podpalono siedzibę związków zawodowych. Zginęło wtedy 48 osób, w zdecydowanej większości prorosyjskich aktywistów. Środowiska prorosyjskie zapowiadają, że w najbliższy poniedziałek będą chciały uczcić pamięć ofiar w miejscu tragedii.

 

We wtorek Saakaszwili zwrócił uwagę, że grupa chuliganów zaatakowała miasteczko namiotowe przed siedzibą władz miejskich Odessy i pobiła jego mieszkańców. Domagali się oni dymisji przeciwnika Saakaszwilego, prorosyjskiego mera Odessy Hennadija Truchanowa. Za rządów zbiegłego do Rosji byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza należał on do jego Partii Regionów. Obecnie obwiniany jest o korupcję, wyprowadzanie pieniędzy do rajów podatkowych oraz podejrzewany jest o posiadanie rosyjskiego obywatelstwa.

 

Wcześniej, w poniedziałek przed północą, siedziba jednego z banków w Odessie została ostrzelana z granatnika przeciwpancernego.

 

Saakaszwili ostrzegł, że jeśli władze w Kijowie nadal nie będą podejmowały działań w związku z odbywającą się w kraju "kontrrewolucją", Ukraina znajdzie się na skraju przepaści. "Mamy do czynienia z jawnymi objawami rozpadu państwa"- oświadczył odeski gubernator.

 

PAP