Terlecki był pytany w środę przez dziennikarzy m.in. o stanowisko zarządów czterech stowarzyszeń sędziowskich, które wyraziły sprzeciw wobec wtorkowej wypowiedzi rzeczniczki klubu PiS. Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego nazwała ona "zespołem kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy".

 

"Delikatne określenie"

 

- Powiedziałbym, że jest to delikatne określenie. Bardzo dziwię się, że sędziowie zakładają partię czy związek zawodowy, który będzie bronił ich uprawnień, przywilejów czy wynagrodzeń. Nie bardzo rozumiem, jak się to dzieje. Myślę, że niektórzy sędziowie przypominają sobie czasy PRL-u, gdy wymiar sprawiedliwości działał na polecenie polityczne. Mam nadzieję, że takie czasy nie wrócą i sędziowie się opamiętają, i będą się stosować do prawa, a nie swoich korporacyjnych interesów - powiedział Terlecki.

 

Dodał, że stwierdzenie posłanki Mazurek "to potoczne określenie tego, z czym mamy do czynienia". - Niestety mamy do czynienia z przykrym wydarzeniem i należą się słowa potępienia dla tego rodzaju działań politycznych sędziów, a także próby wywarcia nacisku na środowisko sędziowskie, aby nie stosowało się do prawa, tylko do decyzji jakiegoś gremium, które uzurpuje sobie pozycję trzeciej izby parlamentu, czy najwyższej władzy w Polsce. To jakiś nonsens prawny - powiedział.

 

Terlecki podkreślił, że na miejscu Mazurek nie wycofywałby się z użytych przez nią słów.

 

Wszczynanie postępowania to "pomysł komiczny"

 

Szef klubu PiS odniósł się też do zapowiedzi posłów Nowoczesnej złożenia wniosku do sejmowej komisji etyki poselskiej w sprawie wypowiedzi rzeczniczki klubu PiS. - Pomysł, żeby w tej sprawie wszczynać postępowanie, wydaje mi się komiczny - ocenił.

 

Terlecki powiedział, że Mazurek pozostanie na stanowisku rzecznika klubu PiS.

 

We wtorek Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN stwierdziło, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego o niekonstytucyjności jakiegoś przepisu, nawet jeśli nie jest opublikowany, uchyla domniemanie jego zgodności z konstytucją. Rzecznik SN wyjaśniał, że uchwała zgromadzenia SN nie ma dla sądów orzekających mocy wiążącej, ale jest "wskazówką", jak dokonywać wykładni prawa.

 

Pytana o to przez dziennikarzy w Sejmie rzeczniczka klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek uznała uchwałę Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego za opinię "zespołu kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy", a jego uchwały - za "szerzenia anarchii w kraju".

 

Sprzeciw sędziów

 

W środę do tej wypowiedzi odniosły się zarządy stowarzyszeń sędziów "Iustitia", "Themis" oraz dwóch stowarzyszeń sędziów rodzinnych.

 

"Sformułowania te użyte przez Panią Poseł Beatę Mazurek (...) godzą w powagę urzędu Sędziego Sądu Najwyższego, naruszają autorytet Sądu Najwyższego, a tym samym całego wymiaru sprawiedliwości i porządek prawny w Państwie. Taka wypowiedź jest niedopuszczalna, nie powinna mieć miejsca w przestrzeni publicznej, zwłaszcza ze strony Posła na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej. Wzywamy do zaprzestania tego typu wypowiedzi, a tym samym do poszanowania standardów demokratycznego państwa prawa, którego fundamentem jest zasada trójpodziału władzy i ich równowagi" - napisali sędziowie.

 

PAP