Wszyscy Polacy zamieszkają w wiosce olimpijskiej w Rio. To osiedle składające się z 33 budynków mieszkalnych o identycznej klasie. Biało-czerwoni zajmą jeden z nich wspólnie z Węgrami, którzy zameldują się w wyższej części 17-piętrowego budynku.


Mieszkania mają od dwóch do pięciu niewielkich, klimatyzowanych pokoi, które wyglądają dokładnie tak samo. Znajdują się w nich jedynie łóżka, szafki nocne, lampki, krzesła i szafa. W części wspólnej są także sofy wypoczynkowe i dodatkowe krzesła.


Wszystkie łóżka są standardowych rozmiarów, ale dla wyższych zawodników, np. siatkarzy, którzy wciąż mogą wywalczyć awans, PKOL zamówi tzw. przedłużki.


W mieszkaniach jest bezpłatny dostęp do internetu, ale organizatorzy wycofali się z zapowiadanych telewizorów w pokojach. - W Londynie zawodnicy po zawodach i treningach chętnie korzystali z możliwości oglądania transmisji i kibicowania zdalnie swoim kolegom. Nie zawsze mają możliwość pojechania na inny obiekt, żeby robić to fizycznie - podkreśliła Koszewska.


Stołówka na 6 tys. miejsc i dworzec autobusowy


Wioska podzielona jest na dwie strefy - rezydencjalną i międzynarodową. Sportowcy będą mogli liczyć w niej na wszelkie udogodnienia. Jest tam m.in. bank, sklep, kwiaciarnia, poczta i kawiarnia. 


Do strefy rezydencjalnej wstęp mają tylko zawodnicy, trenerzy, lekarze, fizjoterapeuci oraz misja olimpijska. W godzinach 9-21 za okazaniem specjalnej przepustki mogą tam wejść także goście, którym jednak przez cały czas musi towarzyszyć osoba uprawniona do zamieszkania w wiosce. Do części mieszkalnej nie mają dostępu media.


W tej strefie znajduje się także otwarta przez całą dobę stołówka, która liczy 6 tys. miejsc. Do tej pory częścią olimpijskiej stołówki był McDonald’s. W Rio znajdzie się on w strefie międzynarodowej, a osoby akredytowane będą mogły zjeść tam za darmo.


Z dworca autobusowego oficjalny transport dowiezie zawodników na wszystkie obiekty sportowe. - Korzystanie z transportu olimpijskiego jest najbezpieczniejszą formą i gwarancją dotarcia na zawody i treningi we właściwym czasie. Odpowiedzialność za to biorą organizatorzy - wyjaśniła Koszewska.


Od 24 lipca do 4 sierpnia odbywać się będą ceremonie powitania ekip narodowych w wiosce. Każdą reprezentację oficjalnie wita burmistrz wioski, a flaga danego kraju wciągana jest na maszt.


Niedoszacowany budżet organizatorów


Marzenna Koszewska zauważyła, że oprócz telewizorów, organizatorzy wycofali się z jeszcze kilku innych obietnic, z powodu niedoszacowanego budżetu. - My, jako narodowe komitety olimpijskie, musimy zabezpieczyć swoją pracę w niezbędny sprzęt, np. łącze internetowe, które w pokojach jest bezpłatne, ale w biurach misji już musimy za nie zapłacić - powiedziała Koszewska.


Dodała, że także sprzęt do wyposażenia biura misji początkowo miał być sfinansowany przez organizatorów, okazało się jednak, że PKOL musi zamówić go ze specjalnej karty cennika komitetu organizacyjnego.


Szefowa polskiej misji olimpijskiej podkreśliła jednak, że współpraca polskiego komitetu z organizatorem układa się bardzo dobrze.

 

100 dni przed igrzyskami 128 polskich sportowców wypełniło minima kwalifikacyjne. - Liczymy, że ta liczba się podwoi, ale już teraz wiadomo, że nie przekroczy na pewno 260 - powiedziała Koszewska.

 

polsatnews.pl