Firma PayPal niedawno zmieniła dostawcę szybkich doładowań z firmy Bluemedia na tańszą - Trustly. Zmieniły sie też zasady. Teraz firma prosi użytkownika o login i hasło oraz jednorazowe kody przesyłane przez SMS do internetowego konta bankowego, a dopiero potem na jego konto loguje się "robot" i zleca dyspozycję przelewu.


Według ekspertów taka metoda jest kontrowersyjna i w bankach zakazała jej Komisja Nadzoru Finansowego. Narusza bowiem zasady prowadzonej przez lata edukacji klientów, według której użytkownik bankowości internetowej nie powinien nikomu podawać swojego loginu i hasła.


Niebezpieczne i naruszające prywatność


Według ekspertów z portalu niebezpiecznik.pl podawanie loginu i hasła do konta firmie-pośrednikowi może być groźne.


Po pierwsze zwiększa niebezpieczeństwo wycieku tych danych np. w przypadku ataku hakerskiego na firmę pośredniczącą w doładowaniu konta.


Po drugie może spowodować utratę prawa do reklamacji i naruszenie umowy z bankiem. "Bank wie, że udostępniłeś komuś swoje hasło, a tym samym złamałeś regulamin korzystania z bankowości online. Możesz mieć problemy z reklamacją w przypadku nieautoryzowanego zniknięcia środków" - zauważa niebezpiecznik.pl.


Po trzecie skutkiem może być utrata prywatności operacji na koncie - pośrednik będzie miec wgląd w pozycje na rachunku bankowym klienta, może zobaczyć kiedy i na co wydawał swoje pieniądze.


Zamiast szybkiej wpłaty - przelew


Osobom chcącym doładować swoje konto w PayPalu eksperci radzą użyć innej metody niż szybkie doładowanie np. wpłatę przelewem.

 

W przypadku zagranicznych płatności internetowych można skorzystać z karty płatniczej lub kredytowej. W przypadku zakupów w kraju można przenieść się do konkurencyjnych firm pośredniczących w internetowych płatnościach, których jest na rynku kilka.

 

polsatnews.pl, niebezpiecznik.pl