2 maja 2014 roku w Odessie, w wyniku walk ulicznych między zwolennikami i przeciwnikami prozachodniej rewolucji na Ukrainie z przełomu 2013 i 2014 roku, podpalono siedzibę związków zawodowych. Zginęło wtedy 48 osób, w zdecydowanej większości prorosyjskich aktywistów. Ponad 200 osób zostało rannych. Środowiska prorosyjskie zapowiadają, że w najbliższy poniedziałek będą chciały uczcić pamięć ofiar w miejscu tragedii.

 

Saakaszwili dał do zrozumienia, że podczas uroczystości żałobnych może dojść do ekscesów. Zwrócił uwagę, że we wtorek nad ranem grupa chuliganów zaatakowała miasteczko namiotowe przed siedzibą władz miejskich Odessy i pobiła jego mieszkańców.

 

Mer Odessy do dymisji

 

Mieszkańcy miasteczka domagają się dymisji przeciwnika Saakaszwilego, prorosyjskiego mera Odessy Hennadija Truchanowa. Za rządów zbiegłego do Rosji byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza należał on do jego Partii Regionów. Obecnie obwiniany jest o korupcję, wyprowadzanie pieniędzy do rajów podatkowych oraz podejrzewany jest o posiadanie rosyjskiego obywatelstwa.

 

Wcześniej, w poniedziałek przed północą, w Odessie siedziba jednego z banków została ostrzelana z granatnika przeciwpancernego.

 

"Jawne objawy rozpadu państwa"

 

Saakaszwili oświadczył, że napięta sytuacja w Odessie to wynik bałaganu w Prokuraturze Generalnej Ukrainy i bezczynności Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Uznał, że rozwiązaniem tych problemów mogłoby być przywrócenie na stanowisko odeskiego prokuratora obwodowego jego rodaka Dawida Sakwarelidzego. Pełnił on tę funkcję będąc jednocześnie zastępcą prokuratora generalnego Ukrainy. Stracił pracę wraz ze zmianą rządu, do której doszło w połowie kwietnia.

 

Saakaszwili ostrzegł, że jeśli władze w Kijowie nadal nie będą podejmowały działań w związku z odbywającą się w kraju "kontrrewolucją", Ukraina znajdzie się na skraju przepaści. - Mamy do czynienia z jawnymi objawami rozpadu państwa - oświadczył gubernator odeski.

 

PAP