- Nie ma podstawy prawnej do podejmowania uchwał ws. interpretacji prawnych i wykładni prawnych. Nie może być uchwał, które wprost nakłaniają do nieprzestrzegania ustaw. Samorząd nie jest od tego, żeby dawać wykładnie prawne, żeby przekształcać się w supertrybunał konstytucyjny czy też w supersąd - argumentował Tomaszewski.

 

Inny radny PiS, Kamil Jeziorski stwierdził, że sami radni PO stosują wyroki TK dowolnie.

 

- Przypomnę sesję z 30 grudnia 2015 r., kiedy zarzucili prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że podpisał ustawę, która zwiększała kwotę wolną od podatku do 6500 zł. Wówczas wyprowadzili przeciwko prezydentowi zarzut, że budżet Łodzi będzie o 190 mln zł szczuplejszy. Tyle, że prezydent wykonywał w tamtym momencie wyrok TK  – stwierdził Jeziorski.

 

Wojewoda decyzję podjął, ale czeka  

 

Według łódzkiego wojewody Zbigniewa Raua, przyjęta uchwała rażącą narusza prawo. Komunikat jego biura głosi, że "jeżeli treść podjętej przez Radę Miejską w Łodzi uchwały będzie tożsama z treścią uchwały, która wpłynęła wraz ze skargą radnych, to w ocenie wojewody i jego służb nadzoru prawnego, zostanie ona uchylona jako naruszająca w sposób rażący porządek prawny Rzeczpospolitej Polskiej".

 

Wojewoda zdecyduje o losie uchwały, gdy się z nią zapozna, czyli po jej publikacji w Biuletynie Informacji Publicznej.

 

Finał sporu możliwy w sądzie

 

Sprawa najpiewniej znajdzie swój finał w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Przewodniczący łódzkiej Rady Miejskiej Tomasz Kacprzak stwierdził, iż jego zdaniem "nie istnieje podstawa prawna do uchylenia uchwały Rady Miejskiej, ponieważ jest ona stanowiskiem, została podjęta zgodnie ze statutem miasta".

 

- Nie przekroczyliśmy swoich kompetencji, zatem nie wiem, na jakiej podstawie prawnej wojewoda zamierza uchylić uchwałę - zaznaczył.

 

Według Kacprzaka, Rada najprawdopodobniej podejmie uchwałę o skierowaniu ewentualnego rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody o uchyleniu uchwały do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Większość rajców w łódzkiej RM należy do koalicji SLD i PO.

  

- Niech sąd orzeknie, czy Rada Miejska mogła podjąć tego typu uchwałę. Uchylenie uchwały stanowiskowej byłoby precedensem, ponieważ do tej pory nigdy organ nadzoru nie uchylał stanowisk Rady, gdyż nie ma podstawy prawnej, aby stwierdzić, że Rada Miejska nie powiedziała czegoś, co powiedziała. Stanowisko jest jedynie ogłoszeniem pewnego określonego aktu wiedzy; stanowiska radnych. Ona nie wywołuje skutków prawnych, nie jest aktem prawa miejscowego, dlatego dziwię się, że wojewoda łódzki w ogóle podejmuje tę sprawę. Być może ma to wymiar polityczny, a nie administracyjny - zauważył szef Rady.

  

Uchwała przyjęta głosami SLD i PO

 

20 kwietnia  łódzcy radni uchwalili (19 głosów za, 9 - przeciw), że władze Łodzi będą stosować się do wyroków Trybunału Konstytucyjnego, nawet jeśli nie zostaną one opublikowane. Za przyjęciem uchwały zagłosowali radni z klubów SLD i PO, przeciw byli członkowie klubu PiS.

 

Pomysłodawcą uchwały był Maciej Rakowski (SLD). Jak wówczas wyjaśnił, ma być ona zabezpieczeniem przed chaosem, w którym nie byłoby wiadomo, czy ewentualne uchylone ustawy obowiązują, czy nie.

 

Podobne uchwały podjęli radni Poznaniu i Warszawie.

 

polsatnews.pl, PAP