51-letni Jacobus Van Nierop nie okazywał żadnych emocji, kiedy odczytywano wyrok. Skargi złożyło na niego ok. 100 pacjentów, zarzucając mu m.in. niepotrzebne usuwanie zdrowych zębów, pozostawianie odłamanych kawałków wierteł w zębach i w dziąsłach, doprowadzenie do stanów zapalnych jamy ustnej itp.

 

Akt oskarżenia zarzucał dentyście okaleczenie w latach 2009-2012 wielu ludzi, w tym spowodowanie u nich trwałych uszkodzeń, a także zawyżanie rachunków oraz obciążanie pacjentów opłatami za fikcyjne procedury.

 

Wyrywał po osiem zębów podczas wizyty, łamał szczęki

 

"Dentysta z horroru" - powiedzieli o stomatologu poszkodowani pacjenci. - Poszłam z błahostką, chodziło o nieszczelną plombę. Wyszłam od niego bez dwóch zębów. Kiedy w końcu zdobyłam moją kartę, okazało się, że zrobił mi 19 zabiegów w 10 minut. Pomyślałam "to jakiś oszust" - powiedziała Nicole Martin, jedna z poszkodowanych.

 

Dentysta wyrywał nawet po osiem zębów podczas jednej wizyty, zostawił dziesiątki pacjentów z połamanymi szczękami. - Są różne przypadki: rozerwanie ślinianek, uszkodzenie zatoki, policzek zszysty z dziąsłem, fragmenty narzędzi pozostawione w dziąsłach. Wygląda na to, że miał przemyslany cały system - dodała Martin. Równocześnie wyjaśniła, że przy każdej wizycie mężczyzna dawał narkozę, przez co jego pacjenci przez kilka godzin byli na jego łasce.

 

- Wiercił kanały i wiedział, że zrobi to źle i ząb będzie potem ropieć. Więc później mówił, że zrobi koronę. Korona, co zdarzyło się u mnie, była za mała, więc uciskała ząb. Musiał usunąć koronę, a potem ząb. Potem przychodziła kolej na implant lub mostek. To było jak piramida finansowa - powiedziała poszkodowana pacjentka.

 

PAP, RTE News