- Chcę być bardzo jasny: negocjacje nie mogą się udać bez zagwarantowania, że poziom wymagań, jaki mamy we Francji w zakresie zdrowia i środowiska zostanie utrzymany - powiedział Valls podczas przemówienia na rządowej konferencji poświęconej środowisku naturalnemu.

 

- Dziś jesteśmy jeszcze bardzo daleko od tego - podkreślił.

 

Porozumienie coraz mniej realne?

 

We Francji żywe są obawy, wyrażane głównie przez organizacje pozarządowe, że na skutek porozumienia TTIP ucierpi rodzima branża rolna, a w celu obniżenia kosztów dla producentów po obu stronach Atlantyku obniży się też standardy zdrowotne i środowiskowe, na czym ucierpią obywatele.

 

Również we wtorek francuski sekretarz stanu ds. handlu zagranicznego Matthias Fekl, który odpowiada za negocjacje TTIP z ramienia Francji, ocenił, że perspektywa zawarcia porozumienia się oddala.

 

- Ani we Francji ani w Europie nie ma parcia, by podpisać byle co za wszelką cenę - powiedział w telewizji RTL. Wyraził też przekonanie, że do porozumienia nie dojdzie w tym roku.

 

Z kolei przebywający w Hanowerze francuski minister gospodarki Emmanuel Macron postulował, by porozumienie było "całościowe, ambitne i nienarażające na szwank francuskich interesów". - Nie chodzi o nic pilnego - dodał.

 

Propozycja wzajemnego uznawania standardów

 

Planowane transatlantyckie partnerstwo handlowe i inwestycyjne (TTIP), jak oficjalnie nazywana jest przyszła umowa o wolnym handlu między Unią a USA, ma doprowadzić do stworzenia największej strefy wolnego handlu na świecie.

 

TTIP docelowo ma wykraczać dużo dalej niż dotychczasowe porozumienia handlowe, polegające na redukcji stawek celnych. Umowa w swych założeniach przewiduje usunięcie barier regulacyjnych czy wzajemne uznawanie standardów w celu obniżenia kosztów dla eksporterów, importerów i inwestorów.

 

Wartość wzajemnych obrotów handlowych między UE a Stanami Zjednoczonymi osiąga każdego dnia 2 mld euro. Komisja Europejska szacuje, że dzięki umowie handlowej z USA gospodarka Unii może zyskać 119 mld euro rocznie (0,5 proc. PKB).

 

W 2013 roku Francja zagroziła zablokowaniem rozpoczęcia negocjacji handlowych z USA, domagając się wyłączenia z nich usług audiowizualnych.

 

Amerykańscy producenci mogą zalać Europę

 

Paryż obawia się, że liberalizacja handlu z USA w tym sektorze zagroziłaby tzw. wyjątkowi kulturalnemu, który pozwala państwom UE wprowadzać ograniczenia importu produktów branży filmowej, muzyczne i telewizyjnej, oraz otworzyłaby drogę do ekspansji potężnej amerykańskiej branży filmowej i muzycznej na europejskim rynku.

 

W tej sprawie osiągnięto jednak kompromis, który przewiduje, że usługi audiowizualne będą tymczasowo wyłączone z mandatu negocjacyjnego, później jednak również one będą przedmiotem rozmów, jeśli tylko Komisja Europejska przedstawi stosowną propozycję, którą zaakceptują wszystkie kraje UE.

 

PAP