Napis "Rome&You" to pomysł zarządu włoskiej stolicy z czasów byłego już burmistrza Ignazio Marino.

 

Tłumaczono, że hasło w języku angielskim jest bardziej przyjazne dla milionów zagranicznych turystów niż tradycyjne i często przez nich niezrozumiałe logo "SPQR", czyli skrót łacińskiej formuły: Senatus Populusque Romanus, oznaczającej Senat i lud rzymski. Skrót ten od czasów starożytnych widniał na monetach i na sztandarach legionów oraz pomnikach, a obecnie wciąż widać go na wielu budynkach użyteczności publicznej i na pokrywach studzienek kanalizacyjnych.

 

Usunięcie tego elementu historii Rzymu z dokumentów oraz materiałów informacyjnych i zastąpienie go angielskim hasłem wywołało burzę i zdumienie. Ostro skrytykowała tę decyzję stojąca na straży języka włoskiego narodowa Accademia della Crusca.

 

Profesorowie z tej instytucji, uchodzącej za najwyższy autorytet w kwestiach językowych, ocenili: "Niepotrzebny anglicyzm staje się prowincjonalizmem".

 

Bezlitośni dla tego pomysłu byli też komentatorzy w mediach.

 

Mimo licznych kontrowersji ówczesne władze miejskie zaczęły przed rokiem wprowadzać nowy znak, umiejscawiając go przede wszystkim na dokumentach, plakatach, w broszurach informacyjnych i materiałach w internecie. Prasa podała, że wprowadzenie zmienionego logo kosztowało co najmniej 20 tysięcy euro.

 

Nadzwyczajny komisarz Rzymu Francesco Paolo Tronca rządzący miastem od czasu dymisji burmistrza Marino , który ustąpił w październiku 2015 r. w rezultacie skandalu finansowego, zdecydował o przywróceniu logo z literami SPQR. „Czemu zrezygnowano z herbu, jakie to miasto miało od zawsze?”- zapytał komisarz.

 

Historyczny symbol Wiecznego Miasta jest obecnie konsekwentnie przywracany.