Zorganizowanie obrony terytorialnej kraju - to jak powiedział szef MON tuż po objęciu funkcji - jedno z jego najistotniejszych zadań. W poniedziałek Antoni Macierewicz podpisał koncepcję obrony terytorialnej. Według planów Ministerstwa Obrony Narodowej, osoby z organizacji proobronnych będą mogły wstępować do tworzonych wojsk obrony terytorialnej. Minister zapowiedział, że resort chce "włączyć jak najszersze grupy społeczeństwa do tych działań". 

 

W piątek media informowały, że wśród radykalnie nastawionych działaczy ONR zrodził się pomysł uczestnictwa w ćwiczeniach obrony terytorialnej, organizowanych przez MON.

 

- Nasza organizacja ma charakter ideowo-wychowawczy. Prowadzi działalność na polu społecznym, a nie paramilitarnym. W naszej ocenie powielanie tych fałszywych informacji ma w sposób oczywisty służyć atakowi na ministra Macierewicza i prowadzenie wojny z rządem PiS i ma podkopywać również samą ideę tworzenia obrony terytorialnej - powiedział Robert Bąkiewicz z Obozu Narodowo-Radykalnego. Ocenił, że tego rodzaju działanie to "jawny sabotaż w umacnianiu polskiego bezpieczeństwa, a osoby za to odpowiedzialne powinny ponieść stosowne konsekwencje".

 

W obronie księdza Międlara

 

ONR wydał również oświadczenie, w którym potępił decyzję kościelnych hierarchów w sprawie księdza Jacka Międlara. Ks. Międlar w homilii podczas sobotniej mszy z okazji obchodów 82. rocznicy ONR  w Białymstoku mówił m.in. o złośliwym nowotworze toczącym Polskę, a narodowo-katolicki radykalizm nazwał jedynym lekiem na tę chorobę.

 

Ksiądz dostał całkowity zakaz wystąpień publicznych. Episkopat ocenił te słowa jako "obce wierze chrześcijańskiej".

 

- Stanowisko, które zajął Episkopat Polski, w naszej optyce jest skandaliczne - ocenił Szymon Mailian z ONR. Dodał, że według ugrupowania "kościół katolicki znajduje się pod bardzo silnym wpływem liberalnych i lewicowych mediow, dlatego że są to media o największym zasięgu w Polsce, a jak wiadomo kościół jest organizacją, która musi działać globalnie".

 

 

Bodnar "musi odejść"

 

Działacze ONR żądają też dymisji Rzecznika Praw Obywatelskich, argumentując, że "Adam Bodnar nie spełnia swojej funkcji tak, jak powinien".

 

- Bardzo dziwi nas to, że Adam Bodnar żałuje tego, że działamy w granicach prawa - komentował działacz obozu Tomasz Kalinowski. Jego zdaniem rzecznik praw obywatelskich "chciałby, abyśmy to prawo łamali, by miał wtedy pretekst do delegalizacji ONR". - Na szczęście takiego pretekstu nie ma – dodał.

 

Rzecznik zajął się sprawą sobotniego marszu ONR w Białymstoku. Adam Bodnar zapowiedział, że sam sprawę marszu ONR w Białymstoku podejmuje "z urzędu" i będzie wyjaśniał, co tam się zdarzyło. Dodał, że dotarły do niego głosy, iż podczas marszu odczytywane były "listy zdrajców narodu, a tego typu czyny już nie mogą się mieścić w granicach prawa".

 

Polsat News, fot. PAP/Jakub Kamiński