Według tego samego źródła cztery osoby, w tym dziecko, zginęły w wyniku ostrzału sił rządowych, którego celem były dzielnice Aleppo opanowane przez rebeliantów. Tamtejsza ludność pozbawiona jest dostaw prądu i wody, a szkoły są zamknięte.

 

3 dni, 60 ofiar

 

Wcześniej, od piątku do niedzieli, w wyniku walk w Aleppo zginęło co najmniej 60 osób, w tym siedmioro dzieci. Agencje piszą o coraz intensywniejszej fali przemocy w mieście: nalotach prowadzonych przez lotnictwo rządowe, ostrzale artyleryjskim rebeliantów a także o bezpośrednich walkach oddziałów w różnych dzielnicach miasta.

 

Przedstawiciele Zachodu, w tym wysłannik ONZ prowadzący negocjacje ze skonfliktowanymi stronami w Syrii Staffan de Mistura, ostrzegają, że zawarty w lutym rozejm może się całkowicie załamać z powodu narastającej przemocy, a także wycofania się z rozmów w ubiegłym tygodniu głównej grupy opozycyjnej - Wysokiego Komitetu Negocjacyjnego (HNC). Syryjska opozycja zarzuciła rządowi, że rujnuje rozmowy prowadząc ataki, rząd zaś twierdzi, że atakuje jedynie grupy terrorystyczne, których nie objęło porozumienie o zaprzestaniu działań bojowych, czyli Państwo Islamskie oraz Front al-Nusra, lokalny odłam Al-Kaidy.

 

Protest złożony do ONZ

 

Rządowa agencja prasowa SANA podała, że syryjskie MSZ skierowało do Rady Bezpieczeństwa ONZ protest przeciwko "terrorystycznym atakom" prowadzonym na zamieszkane przez ludność cywilną dzielnice Aleppo oraz stolicy kraju Damaszku.

 

Mistura powiedział, że strony są "skrajnie spolaryzowane", co budzi wątpliwości, czy uda się uratować negocjacje, które miały służyć znalezieniu politycznego rozwiązania konfliktu trwającego w Syrii od 2011 roku. Zginęło w nim dotąd ponad 250 tys. osób.

 

PAP