RPD odniósł się do doniesień "Gazety Wyborczej", z których wynika, że rząd nie popiera tzw. włączającego systemu kształcenia i uważa, że dzieci niepełnosprawne powinny się uczyć w szkołach specjalnych, a jeśli trafią do szkoły powszechnej, powinny być dla nich tworzone klasy wydzielone. Taki wniosek dziennikarz "GW" wyciągnął po spotkaniu wiceszefowej MEN Teresy Wargockiej z nauczycielami w Krakowie. Informację tę prostowała dzień później szefowa MEN Anna Zalewska.

 

"Integracja jest potrzebna obu stronom"

 

Michalak powiedział, że ma nadzieję, iż ta informacja ma jedynie charakter medialny, a nie realny. - Bardzo źle by się stało, gdybyśmy zaczęli cofać się w czymś, w czym jesteśmy na całkiem niezłym poziomie. Integracja jest potrzebna obu stronom - korzystają na niej nie tylko dzieci z niepełnosprawnością. Dzieci bez deficytów też się czegoś uczą, bo ludziom w dzisiejszych czasach bardzo potrzeba empatii i zrozumienia drugiego człowieka, by nie było mowy nienawiści, dyskryminacji czy przemocy - powiedział.

 

Przyznał jednak, że nie każde dziecko z niepełnosprawnością dobrze odnajdzie się w szkole masowej czy integracyjnej. - Szkoły specjalne są placówkami, które powinny być w systemie edukacji i rozwijać się, zajmując się dziećmi, które w żaden sposób nie znajdą się w systemie włączeniowym - zaznaczył.

 

"Problemem są bardziej dorośli niż dzieci"

 

W opinii Michalaka, jeśli dziś mielibyśmy mówić o problemie, to są nim bardziej dorośli niż dzieci. - Dorośli, którzy nie rozumieją na czym polega godność człowieka, prawa dziecka i podmiotowość dziecięca każdego dziecka - zaznaczył. Zwrócił uwagę na konieczność rozwijania systemu pomocy psychologiczno-pedagogicznej, by pewne rzeczy nie funkcjonowały tylko na papierze, a faktycznie pomagały dzieciom ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. - Nie zawsze szkoła, nauczyciel czy gmina wypełniają to, co powinny w stosunku do tych uczniów - dodał.

 

MEN zapewnia, że nie ma mowy o dyskryminacji czy izolowaniu dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. "Zadaniem ministra edukacji narodowej jest to, aby realizować edukację włączającą zgodnie z oczekiwaniami rodziców i uczniów. Dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi powinny w ramach swoich możliwości uczyć się w szkołach ogólnodostępnych" - czytamy w komunikacie resortu.

"Państwo polskie ma obowiązek stworzenia tym uczniom odpowiednich warunków do nauki, a także wspierania ich w szkole, aby od najmłodszych lat mogli uczyć się ze swoją grupą rówieśniczą. Ważne jest, by z uczniami pracowali świetni specjaliści" - zaznaczono.

 

W komunikacie przypomniano również, że kształcenie specjalne jest jednym z tematów ogólnopolskiej debaty "Uczeń. Rodzic. Nauczyciel - Dobra Zmiana" organizowanych w całej Polsce od połowy marca. "W ramach ogólnopolskiej debaty dyskutujemy nad rozwiązaniami, które zapobiegną nieprawidłowościom w zakresie edukacji uczniów ze specjalnymi potrzebami. W dyskusji pojawiły się głosy - szczególnie rodziców - że w szkołach ogólnodostępnych (najlepiej najbliższych miejscu zamieszkania) uczniowie z orzeczeniami powinni uczyć się w oddzielnych klasach. Szanujemy takie głosy i uwzględniamy je w naszej dyskusji - podobnie, jak inne propozycje związane ze zmianami w systemie oświaty" - czytamy w komunikacie.

 

PAP