Według gościa Joanny Wrześniewskiej-Sieger po ostatnich wyborach do parlamentu "przede wszystkim jest szansa, ze zostanie zrealizowany postulat, który został sformułowany w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 1996 roku o ochronie życia dzieci nienarodzonych". - Ustawa z 1993 roku pozwala na zabijanie dzieci nienarodzonych w kilku wypadkach. Najwięcej, bo 80 proc. aborcji, dokonuje sie na dzieciach chorych na zespół Downa - mówił Piłka.

 

- To kwestia zwykłej przyzwoitości, człowieczeństwa. Obowiązkiem jest bronić życia - kontynuował.

 

Wyższy cel w polityce

 

W opinii radnego sejmiku mazowieckiego "przyzwoite działanie zawsze się opłaca". - Trzeba na politykę patrzeć nie tylko jak na walkę o zachowanie władzy, bo to interesuje poszczególne osoby i polityków, ale jak na tworzenie dobra wspólnego. A dobrem fundamentalnym jest kwestia życia. Prawo do życia powinno być przestrzegane - stwierdził.

 

Piłka pytany, czy partia Jarosława Kaczyńskiego powinna otwierać sobie kolejny front walki w Polsce w związku z przepisami dotyczącymi przerywania ciąży, zauważył, że stosunek do ochrony życia to kwestia wiarygodności dla Prawa i Sprawiedliwości. - Chodzi o spełnienie oczekiwań tych, którzy głosowali na PiS. Myślę, że gdyby PiS zawiódł w tym wypadku, to dopiero przyniosłoby negatywne konsekwencje - powiedział i wytłumaczył, że "zasadniczym trzonem elektoratu PiS są ludzie o przekonaniach pro-life, którzy uważają, że prawo do życia jest fundamentalne"

 

- To nie jest tak, jak powiedział Jarosław Kaczyński, to że to tylko kwestia katolików, światopoglądowa. Nie - to kwestia ustrojowa - podsumował.

 

Polsat News