Po zatrzymaniu dziennikarka została przesłuchana na wniosek prokuratury za wpisy w mediach społecznościowych uznane za "obraźliwe dla przywódców" - poinformowała turecka państwowa agencja informacyjna.

 

Umar pisała w gazecie krytyczne teksty o prezydencie Turcji. W jednym z artykułów powoływała się na mejla wysłanego przez turecki konsulat generalny w Rotterdamie do Turków mieszkających w tym regionie, aby sygnalizowali mu przypadki znieważania Turcji i Erdogana w sieciach społecznościowych. Porównała ona mejla do "praktyk NSB", czyli Narodowosocjalistycznego Ruchu Holenderskiego przed i w czasie II wojny światowej. Konsulat potem wyjaśniał, że doszło do "nieporozumienia".

 

Zwolniona, ale... 

 

Agencja Anatolia powiadomiła w niedzielę, że dziennikarkę po przesłuchaniu zwolniono, lecz zabroniono jej wyjazdu z Turcji. Sama Ebru Umar przyznała w krótkim wideo, że była dobrze traktowana, lecz nie jest całkiem wolna, gdyż nie może opuścić kraju. Twierdzi, że jej adwokat podjął próbę uchylenia tego zakazu, gdyż pragnie wrócić do Holandii.

 

Agencja Associated Press zauważa, że dziennikarkę zatrzymano w chwili, gdy niemiecka kanclerz Angela Merkel i wysocy przedstawiciele Unii Europejskiej znajdowali się w Turcji, by umocnić umowę ws. uchodźców. Pisze, że liderzy UE są oskarżani o niereagowanie na naruszanie przez Turcję wolności słowa w związku z rolą tego państwa we wstrzymaniu napływu uchodźców.

 

Telefon do premiera Turcji

 

Premier Holandii Mark Rutte poinformował na Twitterze, że zatelefonował do swego tureckiego odpowiednika Ahmeta Davutoglu. Podkreślił, że aresztowanie Ebru Umar "jest wymierzone bezpośrednio w nasze podstawowe wartości: wolność wypowiedzi i wolność prasy".

 

Holenderski minister spraw zagranicznych Bert Koenders oświadczył, że odczuł ulgę w związku z uwolnieniem dziennikarki i że "wyraził ubolewanie" wobec szefa tureckiej dyplomacji Mevluta Cavusoglu.

 

- Kandydat do członkostwa w UE nie może ingerować w wolność prasy i wolność słowa - oświadczył Koenders.

 

2 tysiące oskarżonych

 

Od objęcia urzędu prezydenta przez Erdogana w 2014 roku w Turcji wszczęto ok. dwóch tysięcy spraw karnych przeciwko osobom oskarżonych o obrazę głowy państwa. Obraza prezydenta jest w Turcji przestępstwem, za które grozi kara do czterech lat więzienia.

 

Erdogan, który od 2003 roku był premierem Turcji, a od sierpnia 2014 roku pełni najwyższy urząd w państwie, znany jest z tego, że nie toleruje krytyki. Systematycznie oskarżany jest przez swoich przeciwników o tendencje autorytarne. Organizacje pozarządowe często wytykały mu działania, które kwalifikowano jako zamach na wolność mediów.

 

PAP