50-letnia Elżbieta Strączyńska od lat zmaga się z cukrzycą. By żyć musi dojeżdżać do oddalonego o 85 kilometrów Szczecina na dializy. Ale żeby na nie dotrzeć, musiała najpierw pokonać strome schody.

 

- Można powiedzieć, że na pośladkach schodzę, a wchodzę sobie na kolanach. Czołgam się jak piesek - opowiadała w listopadzie Elżbieta Strączyńska.

 

Kobietą opiekuje się mąż. Wielokrotnie prosił on gminę o zamianę mieszkania. Prośby pisali także lekarze, którzy widzieli, jak pacjentka się męczy. Bez skutku.

 

Obietnica burmistrza

 

Burmistrz Myśliborza przed kamerami obiecał pomóc kobiecie, a nawet pokazał dziennikarzom, gdzie pani Elżbieta zamieszka. Kiedy okazało się, że ze spełnieniem tej obietnicy będzie problem, gmina kupiła i wyremontowała mieszkanie dla kobiety.

 

- Musieliśmy natychmiast szukać innego rozwiązania, bo okazało się, że w budynku, o którym mówiliśmy, w przeciągu pół roku nie uda się zagospodarować, a powiedziałem, że w takim czasie rozwiążemy ten problem. Pani Elżbieta wprowadza się do innego mieszkania, które kupiliśmy od jednej ze spółdzielni mieszkaniowych w Myśliborzu - powiedział burmistrz Piotr Sobolewski.

 

Pomogli również widzowie

 

To nie koniec niespodzianek. Za kilka tygodni pani Elżbieta stanie na nogi. Los niepełnosprawnej kobiety tak wzruszył mieszkańca Wielkopolski, że wraz ze swym kolegą postanowili przekazać pani Elżbiecie nowoczesne protezy.

 

- Postanowiliśmy zmontować dla niej protezy o bardzo lekkiej konstrukcji. Stopa jest z włókna węglowego, łączniki z elementów lekkich i do tego będzie miała dwa leje silikonowe, które w bardzo łatwy sposób pozwalają tę protezę założyć na kikut – opowiadał jeden z fundatorów protezy.

 

- Jestem bardzo szczęśliwa. Szczerze mówiąc, czekałam 50 lat na zmianę mieszkania, która nastąpiła w ciągu paru miesięcy - ucieszyła się pani Elżbieta.

 

Więcej reportaży "Interwencji" tutaj.