Politycy byli gośćmi w programie "Gość Wydarzeń", a rozmowę prowadziła Joanna Wrześniewska-Sieger.


Zdaniem Jacka Żalka spekulacje dotyczące roszad w rządzie "tylko i wyłącznie żyją na zasadzie jak plotka. Ktoś powiedział, że może będzie (zmiana w rządzie - red.), ktoś powtórzył i jest to cały czas powtarzane". - Egzaltowanie się tymi plotkami nie buduje dobrej atmosfery, nie jest wyrazem dobrej kultury politycznej - stwierdził Żalek.


- Ja się kompletnie tym nie emocjonuję. Nie ma to najmniejszego znaczenia, czy będą zmiany, czy nie będzie, czy będzie Jan Kowalski, czy Franciszek Malinowski ministrem, premierem;  nie ma znaczenia od zeszłorocznych wyborów - powiedział Adam Szejnfeld i podkreślił, że "rządzi Polską chyba pierwszy raz w ostatnim 25-leciu jeden człowiek". - Decyduje kto kim ma być, kto i co ma robić i zadecyduje jak długo ten ktoś będzie piastował swoją funkcję. To najgorszy okres w demokracji w naszym kraju od jej powstania - podkreślił poseł PO.


Wokół kryzysu konstytucyjnego


- Może nas czekać chaos prawny. Dwa miasta, Warszawa i Łódź, mówią, że będą przestrzegać wyroków TK. Czy jest jeszcze szansa na rozwiązanie kryzysu konstytucyjnego? - zapytała Wrześniewska-Sieger.


Zdaniem Żalka deklaracje obu miast to "tylko i wyłącznie gest czysto polityczny". - Te orzeczenia nie dotyczą tych miast, w związku jest to wikłanie się polityczne.


- Brakuje nam zdolności do tego, żeby trzeźwo patrzeć na ten spór, w oparciu o porządek prawny. Jeśli prezydent miasta oświadcza, że będzie przestrzegał jakiegoś porządku, który wyznacza TK, to szkoda że mówi to osoba z wyksztalceniem prawniczym, dlatego że zgodnie z konstytucją, instytucją która stanowi prawo jest parlament - ocenił polityk PiS.

 

Szejnfeld: na rozwiązanie kryzysu ws. TK szans nie ma


Szejnfeld przyznał, że "żadnych szans nie ma, nie było" na rozwiązanie kryzysu wokół TK. - Działania PiS są celowe, świadome i  z premedytacją realizują nie ten plan i nie ten program, który był prezentowany przed wyborami w 2015 roku, tylko ten, który znamy z lat 2006-2007. Co wtedy planowali, PiS dokładnie to realizuje - zauważył europoseł.


- Moim zdaniem PiS ma plan, żeby dokulać się, dojechać do grudnia. Wtedy, kiedy będziemy mieli własnego prezesa, niezależnych - bo własnych sędziów - i wtedy będziemy traktowali, być może, bardziej poważnie, ale nadal instrumentalnie Trybunał Konstytucyjny – powiedział europoseł PO i zakończył mówiąc, że jest absolutnie przekonany, że "do wyborów nic na lepiej się nie zmieni w Polsce".