Katarzyna Bierzanowska, niepełnosprawna poruszająca się na wózku inwalidzkim, kilka dni temu zwróciła uwagę na to, w jaki sposób na kolei traktowani są pasażerowie tacy jak ona. Mimo, że z kilkudniowym wyprzedzeniem, zgodnie z wytycznymi przewoźnika, zgłosiła, że będzie potrzebowała pomocy we wniesieniu jej z wózkiem do przedziału w pociągu PKP Intercity, to na dworcu nikt nie chciał jej pomóc, a podróż kobieta spędziła przy toalecie w przejściu między wagonami. Bo w składzie nie było wagonu dla osób niepełnosprawnych.

 

PKP Intercity przeprosiło kobietę za niedogodności. Jednak, jak się okazało, jej podróż z wyszkolonym psem asystującym u boku, uwidoczniła nie tylko problem z brakiem pomocy i odpowiednich miejsc dla niepełnosprawnych.

 

Gdy kobieta przestudiowała regulamin PKP Intercity uświadomiła sobie, że kilka razy go złamała, gdyż swojemu psu-asystentowi nie kupiła biletu na przejazd. A powinna.

 

"Pies asystujący to nie zabawka"

 

Bo właścicielowi psa przewodnika, najczęściej osobie niewidomej, przysługuje ulga w wysokości 95 proc. ceny biletu dla psa. Zaś PKP Intercity nie przewiduje udogodnień dla osób korzystających z innych rodzajów psów asystujących, mimo że one w ten sam sposób łagodzą skutki niepełnosprawności, co psy przewodnicy.

 

Bierzanowska ze sprawą zgłosiła się do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która postanowiła interweniować. W piśmie do Andrzeja Adamczyka, ministra infrastruktury i budownictwa, fundacja zwraca uwagę na to, że w regulaminie spółki PKP Intercity pies przewodnik jest wskazany jako jeden z rodzajów psa asystującego. Jednak w cenniku usług przewozowych nie ma informacji o tym, że za przewóz psa asystującego przysługuje zniżka. A zatem nie jest naliczana.

 

- To bulwersujące, bo pokazuje, że nie myśli się systemowo o prawach osób z niepełnosprawnościami - zauważyła dr Dorota Pudzianowska, prawniczka HFPC. - Koszty budżetu państwa w związku z ujednoliceniem zniżek nie byłyby wysokie - dodała.

 

To, ilu osób dotyczy sprawa, można jedynie szacować na podstawie danych Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, który  refunduje koszty certyfikatów dla psów asystujących podmiotom uprawnionym do ich wydawania. W latach 2010-2016 wydano 110 takich zaświadczeń. Jednak nie gromadzi danych o tym, jakiego rodzaju psów asystujących szkolenie dotyczyło. Czyli w liczba ta zawiera także certyfikaty dla psów-przewodników.

 

- Osoba z niepełnosprawnością słuchu, czy z cukrzycą albo epilepsją, też może mieć psa, który jej pomaga, np. w przypadku cukrzyków taki pies informuje o spadającym poziomie cukru. To nie jest zabawka, a towarzysz, który może uratować życie - powiedziała polsatnews.pl poruszająca się na wózku inwalidzkim Izabela Sopalska-Rybak, działaczka społeczna, autorka bloga "Kulawa Warszawa", która opisuje bariery stawiane osobom niepełnosprawnym w przestrzeni publicznej. Jej zdaniem wszystkie psy towarzyszące ludziom z niepełnosprawnościami, czy chorym, które zostały przeszkolone do asystowania, powinny być objęte zniżką na przejazdy.

 

Darmowy przejazd psa

 

Rzeczywistość jest inna. Opłata za psa asystującego, który nie jest psem przewodnikiem, nie podlega zniżce. Co za tym idzie, zgodnie z regulaminem przewozów PKP Intercity, opłata w takim przypadku wynosi 15,20 złotych.

 

Zdaniem HFPC brakuje obiektywnego uzasadnienia dla zróżnicowania opłat za psa przewodnika i pozostałe rodzaje psów asystujących. Prawnicy fundacji podkreślają, że w świetle Konstytucji, osoby w porównywalnej sytuacji powinny być traktowane tak samo, czyli osoby, dla których pies asystujący jest niezbędną pomocą w łagodzeniu skutków niepełnosprawności powinny być traktowane w zakresie zniżek podobnie. Tak, jak dzieje się w Szwecji, Niemczech, na Słowacji, w Finlandii i Norwegii, gdzie przewóz wszystkich rodzajów psów asystujących jest zwolniony z opłat.

 

PKP tłumaczy się przepisami

 

Rzeczniczka PKP Intercity, Beata Czemerajda, w odpowiedzi na pytania polsatnews.pl wyjaśnia, że w przypadku podróży psów przewodników i psów asystujących mamy do czynienia z ulgami ustawowymi, tj. kształtowanymi nie przez przewoźników, a państwo.

 

- Na mocy ustawy z 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, wprowadzono pojęcie „pies asystujący”, jednak ustawa z dnia 20 czerwca 1992 r. (o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego – red.) nie została zmieniona. Jako przewoźnik jesteśmy zobligowani do stosowania ustawy z dnia 20 czerwca 1992 r.  i otrzymujemy z tego tytułu dotacje. Zatem Spółka nie może dowolnie interpretować i stosować przepisów z niej wynikających. W momencie zmiany ustawy o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego  poprzez dodanie ulgi dla psa asystującego, będziemy honorować „nową” ulgę – wyjaśniła przedstawicielka PKP.

 

Ministerstwo infrastruktury poinformowało polsatnews.pl, że pismo Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wpłynęło i jest analizowane.

 

polsatnews.pl