Łódzcy policjanci od roku pracowali nad sprawą powtarzających się napadów na placówki bankowe. Takie zdarzenia miały miejsce głównie w Łodzi, ale też w woj. śląskim, świętokrzyskim i kujawsko-pomorskim.

 

W grudniu ubiegłego roku doszło do pierwszych zatrzymań. Funkcjonariusze wspierani przez antyterrorystów zorganizowali zasadzkę przed jednym z banków przy ul. Tatrzańskiej w Łodzi, gdzie spodziewali się kolejnego napadu. Obezwładnili dwóch mężczyzn. Jeden z nich miał przy sobie rewolwer.

 

- Okazało się, że jeden z dwóch zatrzymanych jest sprawcą co najmniej kilkunastu innych przestępstw - powiedział Polsat News Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. Zatrzymani usłyszeli zarzut usiłowania rozboju przy użyciu niebezpiecznego narzędzia, a także napadu na inne placówki bankowe i zakład jubilerski.

 

Sprawcy byli brutalni 

 

We wtorek doszło do kolejnego zatrzymania, tym razem w mieszkaniu na jednym z łódzkich osiedli. - 38-letni mężczyzna usłyszał zarzuty czterech przestępstw - poinformował prokurator. Z materiałów dowodowych wynika, że współpracował z osobami, które dokonały łącznie 12 przestępstw; działali w okresie od listopada 2012 roku.

 

Zdaniem prokuratora, wiele wskazuje na to, że była to "niebezpieczna i szeroko zakrojona" działalność przestępcza.

 

- Niejednokrotnie były to zdarzenia brutalne, polegające nie tylko na straszeniu przy użyciu broni palnej, ale także przemocy - poinformował prokurator.

 

Polsat News