W USA i Europie Zachodniej zapanowała swoista moda na bycie singlem. W ostatnich dniach opublikowano dane pochodzące z Danii. Okazuje się, że aż 37 proc Duńczyków jest singlami. Z kolei amerykańskich singli są już 124 miliony i po raz pierwszy ich liczba przekroczyła liczbę osób żyjących w małżeństwach.

 

Według Głównego Urzędu Statystycznego, w Polsce samotnie gospodarstwo domowe  prowadzi około 5 mln osób. Dane te obejmują jednak, także tych, którzy np. mają partnera, ale decydują się na mieszkanie w pojedynkę. Liczba  "prawdziwych" singli jest więc mniejsza, ale z szacunków wynika, że i tak jest ich więcej niż to miało miejsce kiedyś.

 

Dlatego i u nas o sprawie życia solo zaczęło się mówić głośno, a zjawisko zaczęli analizować socjologowie.

 

Rozdarci między wartościami


Eksperci podkreślają, że polscy single różnią się od tych żyjących, np. w USA. Tam taki styl życia traktowany jest zupełnie naturalnie. Zarówno przez samych zainteresowanych, jak i przez otoczenie. Przygotowywana jest dla nich cała gama ofert: od mieszkań po specjalne wycieczki. 

 

- W Polsce to podejście też w pewien sposób się zmienia, ale single są cały czas rozdarci - mówi polsatnews.pl dr  Julita Czernecka z  Zakładu Socjologii Płci i Ruchów Społecznych  Uniwersytetu  Łódzkiego, autorka badań i książki „Wielkomiejscy single”. Ekspertka tą problematyką zajmuje się od kilku lat.


Z jej badań wynika, że większość singli z jednej strony kładzie nacisk na  niezależność, wolność, karierę i stawianie na własne potrzeby, ale z drugiej ceni  też sobie  wartości tradycyjne: posiadanie rodziny, dzieci. Jednak samą decyzję  z wielu powodów odkładają. - Trzeba też  przyznać, że jeśli chodzi o założenie rodziny to single są też po tym względem pod sporą presją  i trochę w stereotypy się wpisują – tłumaczy autorka badań. 

 

Z wyboru lub z przyzwyczajenia


Z jej obserwacji wynika, że polskich singli można podzielić na kilka kategorii.  Jedni są nimi z wyboru. To tacy, którzy twierdzą, że mieli  złe doświadczenia dotyczące związków, więc póki co chcą żyć "przewidywalnie".

 

Są też tacy, którzy "przyzwyczaili się do życia solisty", są z nim oswojeni i właściwie nie chcą pod tym względem nic zmieniać. Nie brakuje także  "romantyków" czekających na miłość od pierwszego wejrzenia. - No i są też tacy, którzy są po prostu bezkompromisowi, czyli mają bardzo długą listę wysokich oczekiwań i spotykają się wyłącznie z tymi, którzy je spełniają - wylicza  dr Czernecka.

 

Pułapka pokolenia X


Mimo różnorodności polskich singli łączy ich jedno. Badania pokazują wyraźnie, że są nimi głównie osoby z  tzw. pokolenia X, czyli urodzone między 1965 a 1980 rokiem. Dlaczego właśnie oni?


- Wchodzili na rynek pracy w latach 90., kiedy zachodziły największe przemiany.  To pokolenie w dużej mierze skupione na karierze, przepracowane, zdobywające kolejne dobra materialne, które wcześniej były nieosiągalne. Część z tych osób wpadła po prostu w taką pułapkę, z której teraz, niejednokrotnie  mimo starań,  trudno się wyplątać - tłumaczy Czernecka.

 
Zaznacza też, że X to pokolenie, które dostało najmniejsze wsparcie finansowe od rodziców, którzy sami niejednokrotnie przez lata mieszkali w blokach i posiadali niewiele.


X, Y, C… czyli nadchodzi nowe pokolenie


Według Czerneckiej, niedługo będziemy mogli zaobserwować pod tym względem pewną zmianę.  Bo badania pokazują, że  już młodsze pokolenie -  Y, a także to najmłodsze - studiujących 20–latków (nazywane pokoleniem C) -  ma często zupełnie inny życiowy start i podejście do pracy zawodowej.


Bo tak, jak pokolenie X jest oddane pracy i potrafi zaangażować swój czas nierzadko kosztem rodziny, pokolenie Y już  wyraźnie nie zgadza się z takim stylem życia, choć brakuje mu odwagi, by coś zmienić, to kolejne pokolenie takich obaw już nie ma i wygląda na to, że dopiero z jego pojawieniem się czeka nas prawdziwa rewolucja w relacjach praca – dom.


- Ta praca jest dla nich bardzo ważna, ale najważniejszą wartością jest ich życie pozazawodowe. Cenią związki, relacje.  Można powiedzieć, że właśnie przedstawiciele pokolenia C, znacznie rzadziej będą singlami - oceniła ekspertka.

 

Krzywdzące stereotypy


Czernecka przeanalizowała też sposób postrzegania singli w Polsce na przełomie ostatnich lat. Ten, jak twierdzi, wciąż bywa bardzo  krzywdzący.


Okazuje się, że ludzie żyjący w parach oceniani są jako lepsi, dojrzalsi, bardziej zrównoważeni  emocjonalnie od singli.  Ci ostatni  natomiast zazwyczaj są postrzegani jako egoiści, a nie bierze się pod uwagę  faktu, że często nie bronią się przed byciem w związku,  ale mają duży  problem ze znalezieniem drugiej połówki.


- Mało tego, często są przez rodzinę wykorzystywani.  Na zasadzie: ty i tak nie masz rodziny, masz więcej czasu więc pomóż w remoncie, zrób to, zrób tamto. I tego czasu na poukładanie własnego życia robi się coraz mniej – mówi Czernecka.  -  Życie singla, wbrew powszechnie panującym opiniom,  to naprawdę nie jest życie usłane różami - podsumowuje ekspertka.

 

polsatnews.pl