Konflikty zbrojne, które wstrząsają regionem, odsuwają kwestię praw człowieka na drugi plan - twierdzi agencja, przypominając, że w zgodnej ocenie przywódców krajów Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC): Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu, Kataru, Bahrajnu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Omanu to właśnie prezydent Obama niesie odpowiedzialność za wycofanie się Stanów Zjednoczonych z tej części świata. Wysiłki Obamy na rzecz uregulowania relacji USA z Iranem "umożliwiły Teheranowi odgrywanie bardziej aktywnej roli w walce o wpływy w regionie".

 

Państwa zrzeszone w GCC to, za wyjątkiem Omanu, monarchie sunnickie, które widzą szyicki Iran jako zagrożenie dla bezpieczeństwa regionalnego i uważają, że zaangażowanie Teheranu w konflikty w Iraku, Syrii, Libanie i Jemenie pogłębia podziały wśród państw regionu.

 

220 amerykańskich wojskowych

 

Agencja AFP zwraca w swym komentarzu uwagę na współpracę wojskową między Waszyngtonem a krajami arabskimi. Jej zwiększenie ma rozwiać ich obawy związane ze wzrostem znaczenia Iranu. "Nie oznacza to jednak, że nadzieje niektórych krajów regionu na podpisanie wielostronnego porozumienia o gwarancjach obronnych w stylu Paktu Północnoatlantyckiego zostaną spełnione" - pisze.

 

"Biały Dom dał natomiast zielone światło na zakup amerykańskiego uzbrojenia przez kraje Zatoki Perskiej. Kontrakty opiewają na sumę 33 mld dolarów. Do Iraku zostanie też wysłany dodatkowy kontyngent USA liczący 220 wojskowych. Ma on wesprzeć armię irakijską w walkach o odbicie Mosulu, drugiego co do wielkości miasta w tym kraju, aktualnie kontrolowanego przez IS" - zaznacza AFP.

 

Zaangażowanie w odbudowę Iraku

 

Mimo ogromnych nacisków ze strony organizacji pozarządowych zajmujących się łamaniem praw człowieka w krajach Zatoki Perskiej, którym zależało, by Barack Obama zajął pryncypialne stanowisko w tej sprawie, należy się więc raczej spodziewać, iż amerykański przywódca skoncentruje się na namawianiu sojuszników USA z Rady Współpracy Zatoki Perskiej do utrzymania "zimnego pokoju" w stosunkach z Iranem oraz unikania otwartego konfliktu z tym państwem, bo mogłoby to przeszkodzić w osiągnięciu głównego celu, jakim jest pokonanie Państwa Islamskiego (IS) - podsumowuje Reuters.

 

Obama będzie się starał skłonić kraje regionu do większego zaangażowania w odbudowę Iraku - twierdzi z kolei AFP. Szef Pentagonu Ash Carter, który spotkał się w środę z ministrami obrony krajów Zatoki Perskiej zaapelował do tych państw o "większe zaangażowanie polityczne oraz finansowe, a nie tylko - militarne, w Iraku". Jak podkreślił "wsparcie tych krajów dla odbudowy zniszczonych irackich miast jest kluczem do ostatecznego zwycięstwa nad dżihadystami" - zaznacza AFP.

 

PAP