- Hans Koschnick dzięki swojej osobowości, wsłuchiwaniu się w głos społeczeństwa i niezachwianej wierze w pojednanie i porozumienie między narodami pozostawił po sobie ślady nie do zatarcia - powiedział obecny burmistrz Bremy Carsten Sieling.

 

Koschnik był w latach 1967-85 szefem rządu Bremy, jednego z landów Republiki Federalnej Niemiec. Należał do zdecydowanych zwolenników forsowanej przez kanclerza Willy'ego Brandta polityki otwarcia na kraje Europy Środkowej i Wschodniej - Polskę, Czechosłowację i ZSRR. W latach 1975-79 był wiceszefem SPD. Był inicjatorem nawiązania przyjaznych kontaktów Bremy z Gdańskiem. Oba hanzeatyckie miasta są od 1976 roku miastami partnerskimi.

 

Wspierał "Solidarność"

 

Po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce w 1981 roku należał do socjaldemokratów aktywnie wspierających zakazaną przez komunistyczne władze "Solidarność", w przeciwieństwie do władz SPD, stawiających na pierwszym miejscu problem zachowania odprężenia.

 

W latach 2000-2005 kierował polsko-niemiecką grupą międzyparlamentarną, był też prezesem Instytutu Spraw Polskich w Darmstadt oraz przewodniczącym stowarzyszenia "Przeciwko zapomnieniu - za demokracją" stawiającym sobie za cel zachowanie pamięci o niemieckich zbrodniach wojennych.

 

Przeciwny Centrum Wypędzonych

 

Koschnick stanął po polskiej stronie w sporze z szefową Związku Wypędzonych Eriką Steinbach domagającą się utworzenia w Berlinie Centrum przeciwko Wypędzeniom. Polityk SPD zarzucał Steinbach, że celem jej projektu jest zrelatywizowanie powstającego wówczas w stolicy Niemiec Pomnika Ofiar Holokaustu.

 

Koschnick pochodził z rodziny o antyhitlerowskich tradycjach. Jego ojciec za działalność związkową więziony był w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. Matka za odmowę wykonania tzw. hitlerowskiego pozdrowienia traciła kilkakrotnie pracę.

 

PAP