23 czerwca w Wielkiej Brytanii odbędzie się unijne referendum ws. tzw. Brexitu. Brytyjczycy zdecydują w nim, czy chcą, aby ich kraj pozostał w Unii Europejskiej, czy woleliby, aby ją opuścił. Obecne sondaże wskazują na minimalne różnice liczb zwolenników i przeciwników Brexitu.

 

- Sama królowa będzie jednak starannie unikać tego tematu. Sprawa ta jest niezwykle kontrowersyjna i chociaż Brytyjczycy już są podzieleni, podzieli ich jeszcze bardziej. Najprawdopodobniej ten podział będzie w dodatku pół na pół, bo bardzo możliwe, że wynik referendum rozstrzygnie milion głosów, a w Wielkiej Brytanii jest to niewiele - powiedział Przemysław Biskup z Grupy Brytyjskich Studiów Społeczno-Politycznych BRITANNIA na UW.

 

Siły zbyt wyrównane, by królowa zabrała głos

 

- Zabranie głosu przez królową po którejkolwiek ze stron, oznaczałoby więc przeciwstawienie się którejś z dwóch połówek populacji swoich poddanych - stwierdził.

 

- Królowa nie może tego zrobić, gdyż brytyjski monarcha króluje, ale nie rządzi, więc nie może popełniać błędów, ani podejmować zbędnego ryzyka - dodał.

 

Mówiąc o znaczeniu urzędu królowej doktor podkreślił także, by "pamiętać, że królowa ma osobisty tytuł Głowy Wspólnoty Narodów i uznawana jest przez kilkadziesiąt państw".

 

– Nie wiadomo jak ten tytuł traktowany będzie po jej śmierci, gdyż nie jest to tytuł dziedziczny. To jej osobisty tytuł – podkreślił.

 

Polsat News