- Cały czas podnoszę sobie poprzeczkę. Kajak się sprawdził podczas ostatniej podróży, ja również. Czuję się odpowiednio przygotowany. Wszystko powinno być dobrze - powiedział Aleksander Doba w rodzinnych Policach.

 

Kajak "Olo" został trchę przerobiony w porównaniu do tego, którym podróżnik przez niemal pół roku płynął z Lizbony na Florydę trzy lata temu. Posiada inaczej zaprojektowany pałąk, który sprawia, że po wywróceniu do góry dnem kajak sam wraca do właściwego ustawienia.

 

- Poprzednią wyprawę kończyłem z połamanymi pałąkami. Cieszyłem się, bo ich nie chciałem. Do nowego pałąka przekonał mnie Andrzej Armiński, w którego stoczni powstał "Olo" - wyjaśnił Aleksander Doba.

 

Finisz w 70. urodziny

 

Trasa z Nowego Jorku do Lizbony liczy ponad 12 tys. kilometrów. Podróżnik chciałby ją pokonać w 102 dni.  W stolicy Portugalii planuje zameldować się we wrześniu, w dniu swoich 70. urodzin. A łatwo nie będzie.

 

- Wody będą tam dużo zimniejsze, a sztormy bywają częstsze i dużo silniejsze - powiedział podróżnik w rozmowie z Wojciechem Gawłem, reporterem Polsat News.

 

Aleksander Doba od czterech lat jest na emeryturze. W 2015 roku otrzymał tytuł Podróżnika Roku magazynu National Geographic. Kajakiem pływa od 35 lat, a więc ponad połowę życia. Do tej pory pokonał wiosłując 93 tys. kilometrów.

 

Pływał m.in. wokół jeziora Bajkał, Morza Bałtyckiego i przez Atlantyk z Senegalu do Brazylii. Jako pierwszy Polak przepłynął też całą Wisłę.

Podczas najbliższej wyprawy powinien przekroczyć granicę 100 tys. kilometrów pokonanych w kajaku.

 

Polsat News, polsatnews.pl