Twitt Donalda Tuska dotyczył sprawy lidera zespołu U2, Bono. Irlandzki muzyk przemawiając przed jedną z podkomisji Senatu USA powiedział, że "Polska i Węgry przesuwają się na prawo, w kierunku pewnego hipernacjonalizmu, hiperlokalizacji, który, jak sądzi, ma być odpowiedzią na globalizację".

 

Te słowa skomentowała na swoim Facebooku Krystyna Pawłowicz. M.in. za sprawą jej postu sprawa została nagłośniona. "Pewien pieśniarz, niejaki Bono odstawił na chwilę instrument muzyczny i niestety przemówił. Powiedział tylko to, co wiedział, czyli niewiele. A dowiedział się od europejskich lewaków. Że Polska i Węgry są hipernacjonalistyczne. Miało być krytycznie, a wyszedł piękny komplement dla nas" - napisała.

 

"Dla dobra ogółu"

 

Zwrot "pro publico bono", którym posłużył się Donald Tusk, oznacza z łaciny "dla dobra publicznego, dla dobra ogółu".

 

Internauci od razu zaczęli odpowiadać na wpis i wypominać dokonania rządu Donalda Tuska. Powstał specjalny hashtag #ProPublicoBono, pod którym użytkownicy Twittera wytykają wpadki i afery rządu PO-PSL. 

 

Użytkownicy sieci przypomnieli m.in. aferę taśmową, trzyletni pobyt w więzieniu niewinnego kibica Legii Warszawa oraz podniesienie podatku VAT. Kilka sytuacji wytknęli również samemu muzykowi U2.

.

.

 

 .

 

.

 

.

 

.

 

.

 

.

 

.

 

.

 

.

polsatnews.pl