Chodzi o reaktory Tihange 2 i Doel 3. Berlin prosi o ich wyłączenie "do czasu wyjaśnienia otwartych kwestii dotyczących bezpieczeństwa". Hendricks napisała w oświadczeniu, że wyłączenie tych reaktorów "pokazałoby, iż Belgia poważnie traktuje obawy swego niemieckiego sąsiada".

 

Agencja Associated Press odnotowuje, że Niemcy, które zamierzają całkowicie odejść od energetyki jądrowej do 2022 roku, są wrażliwe na kwestie bezpieczeństwa elektrowni atomowych poza swymi granicami. M.in. Berlin zwrócił się już do Francji o zamknięcie najszybciej jak to możliwe najstarszej w tym kraju elektrowni atomowej w miejscowości Fessenheim przy granicy z Niemcami.

 

Rysy na reaktorach

 

Agencja dpa pisze, że w przypadku Belgii Berlin obawia się o stan zbiorników ciśnieniowych tamtejszych reaktorów. W zbiornikach tych pojawiły się rysy. Zwracając się o tymczasowe wyłączenie tych reaktorów Hendricks kierowała się stanowiskiem niemieckiej Komisji ds. Bezpieczeństwa Reaktorów - poinformował jej resort.

 

Już 23 lutego holenderska gazeta informowała o wykryciu na reaktorze tysięcy pęknięć, niektóre z nich nawet o długości 6 cm.

 

Na początku kwietnia reaktorami Tihange 2 i Doel 3 zajmowała się nowo utworzona niemiecko-belgijska grupa robocza ds. bezpieczeństwa nuklearnego. Niemiecki resort poinformował, że eksperci z obu krajów opowiedzieli się za dalszymi badaniami i że Belgia wystąpiła już z propozycjami w tej sprawie.

 

Elektrownię Tihange ewakuowano po marcowych zamachach terrorystycznych w Brukseli. 

 

PAP