"Relacje pomiędzy Polską, Niemcami i Europą nie są najlepsze od czasu, gdy władzę nad Wisłą przejęli narodowi konserwatyści, a polski rząd robi wszystko, by przedstawić narastającą europejską krytykę jego wykroczeń przeciwko Trybunałowi Konstytucyjnemu oraz wolności mediów jako spisek odwiecznych niemieckich wrogów" - pisze autor komentarza opublikowanego w środę, warszawski korespondent gazety Konrad Schuller.

 

Zdaniem autora relacji Steinmeier podczas wizyty w Warszawie "wręcz nadmiernie" akcentował przyjazną postawę, aby "zabrać wiatr z żagli" zwolennikom tego sposobu myślenia. W poszukiwaniu znaków pokoju w relacjach polsko-niemieckich minister cofnął się aż do roku 1000, gdy cesarz Otton III boso pielgrzymował do Gniezna - czytamy w "FAZ". Schuller podkreślił, że szef niemieckiej dyplomacji w swoim wystąpieniu "na dłużej zatrzymał się przy opisie sceny, gdy cesarz włożył piastowskiemu księciu Bolesławowi, późniejszemu pierwszemu królowi Polski, własną koronę, uznając go za równego sobie".

 

Kaczyński "zarzucił przynętę" na Steinmeiera

 

Schuller przypomniał wywiad udzielony przez Jarosława Kaczyńskiego tygodnikowi "wSieci", w którym prezes PiS, "reagując na europejskie zarzuty, że stanowi on zagrożenie dla państwa prawa, stwierdził, że to nie w jego kraju, lecz w Niemczech demokracja 'została właściwie zlikwidowana'".

 

Autor relacji pisze, że Kaczyński "nie zadał sobie trudu, by uzasadnić swoje twierdzenie, lecz wskazał jedynie na 'poważne prace', które 'stanowią dowód' na to, iż prowadzenie na pasku posłów w Bundestagu przypomina 'dyktaturę'". Zdaniem Schullera Kaczyński w ten sposób "zarzucił przynętę" na Steinmeiera - "stworzył mu możliwość zareagowania w ostrych słowach, co byłoby potwierdzeniem polskiego stereotypu o aroganckim Niemcu".

 

"Sytuacja, gdy możliwie wielu Niemców daje się sprowokować do ostrej odpowiedzi, odpowiadałaby Kaczyńskiemu, ponieważ w najbliższym czasie, gdy Komisja Europejska prawdopodobnie wdroży kolejne kroki w rozpoczętym postępowaniu przeciwko Polsce, mógłby powiedzieć własnej publiczności, że wszystko to jest skutkiem podłości Niemców, którzy od czasów Krzyżaków dążą do jednego celu - przekształcenia Polski w 'kolonię'; to termin, którego Kaczyński użył wielokrotnie w wywiadzie" - pisze dziennikarz "FAZ".

 

"Pokorny pielgrzym"

 

Steinmeier tym razem nie dał Kaczyńskiemu okazji do "ostrej reakcji" - zauważa autor materiału. Niemiecki polityk występował podczas wizyty w Warszawie w roli "pokornego pielgrzyma", który przybył "boso", aby świętować "cud" pojednania. "(Steinmeier - red.) oddał hołd bohaterom polskiej historii - od króla Bolesława poprzez Jana Pawła II po Lecha Wałęsę, wyraził żal z powodu niemieckich grzechów i udał się pod pomnik okrutnie stłumionego przez Niemców powstania w warszawskim getcie, które wybuchło 73 lata temu" - czytamy w "SZ".

 

Krytyka stanu państwa prawa w Polsce "przezierała" w niewielu momentach, "zawoalowana" w formę polskich mitów historycznych - zauważa Schuller. Takim przykładem było zdaniem autora nawiązanie przez Steinmeiera do Konstytucji 3 Maja. Niemiecki minister zaznaczył, że zasady praworządności oraz podziału władz zostały ujęte w tym dokumencie w taki sposób, że były one "inspiracją dla niemieckich bojowników o wolność w XIX wieku".

 

"Czy Steinmeier uznał wywiad Kaczyńskiego o dyktaturze w Niemczech za inspirację?" - pyta Schuller. Jak napisał, podczas konferencji prasowej niemiecki minister udzielił odpowiedzi na jedno z pytań w formie zaproszenia. "Marszałek Sejmu odwiedzi w najbliższym czasie Bundestag i będzie mógł się sam przekonać, jak się tam pracuje" - cytuje Steinmeiera Schuller.

 

PAP