Kliczko poinformował, że jeździ do pracy na rowerze od kilku dni. "Po pierwsze jest to wygodny i szybki sposób poruszania się w kijowskich korkach. Po drugie jest to korzystne dla zdrowia (…). Minusy: nie wszyscy kierowcy zachowują się wobec rowerzystów poprawnie. Konieczne było prowadzenie działań uświadamiających" - czytamy.

 

Mer stolicy Ukrainy podkreślił, że w Kijowie brakuje ścieżek rowerowych. "Pracujemy nad tym, by było ich więcej" - zapewnił.

 

Dziennikarze odnotowali tymczasem, że Kliczko podczas przejażdżki co najmniej dwukrotnie złamał przepisy: jechał na rowerze po chodniku i nie zszedł z niego na przejściu dla pieszych.

 

Wytknęli też, że Kliczko nie mógłby kupić pojazdu, którym się poruszał, żyjąc wyłącznie z jednej wypłaty. Był to bowiem elektryczny składak Gocycle G2 sprzedawany na Ukrainie za 4,2 tys. USD.

 

PAP