- W pierwszej wersji montażowej film istniał już rok temu. Nie do końca usatysfakcjonowani wstrzymywaliśmy się jednak z zakończeniem montażu i cierpliwie dogrywaliśmy kolejne lokacje. Do dzisiaj tak naprawdę nie udało nam się nagrać wszystkich ważnych miejsc. Często winna była pogoda - powiedział polsatnews.pl jeden z autorów projektu i operator zdalnie sterowanej kamery Jacek Drofiak.

 

Podkreślił też, że mimo zebrania wielu materiałów, ujęć z innych ciekawych miejsc wciąż brakuje. - Podczas nagrywania niezbędna jest przede wszystkim dobra przejrzystość powietrza, bo ujęcia w najlepszej jakości wykonuje się bardzo wcześnie rano, a także słoneczna pogoda i  wiatr o prędkości nie przekraczającej  7m/s - zaznaczył Drofiak. Deszcz i mgła uniemożliwiły dogranie kilku ważnych i pięknych, zdaniem autorów filmu, miejsc.

 

"Widać, jak na dłoni "

 

Dron, za pomocą którego wykonywane były loty, ważył ok. 12 kg. Wyposażony był w profesjonalną kamerę filmową Red Scarlet, co w połączeniu ze zdalnie sterowanym zoomem pozwoliło na zrealizowanie ujęć, które sprawiają wrażenie, że np. zegar na wieży Pałacu Kultury i Nauki dostępny jest na wyciągnięcie ręki.

 

- Dron obsługiwały dwie, a w przypadku trudniejszych ujęć, nawet trzy osoby - przyznał Drofiak.

 

 

Dzięki zastosowaniu odpowiedniej optyki wyeksponowano  konkretne obiekty w jednym ujęciu oraz możliwe stało się operowanie wrażeniem odległości między nimi. Pozwoliło to na wytworzenie w ujęciach lotniczych tzw. efektu wieloplanowości powszechnie stosowanego w filmach fabularnych, nieosiągalnego dotychczas przez operatorów dronów.

 

Chwalą obraz i dźwięk

 

Film obejrzało w sieci ponad 350 tys. osób, a oceny, które tam zbiera, są znakomite. "Z filmów dronowych zbiorczych o Polsce - ten obecnie jest najlepszy. Gratulacje, szczególnie za przyłożenie się do panowania nad światłem oraz tłem dźwiękowym" - napisał na YouTube.com WędrowneMotyle.

 

 

"Piękna robota. Macie talent ludzie. Pokazaliście nasz kraj w taki sposób, że nagle chcę rzucić wszystko i jechać autostopem - zobaczyć wszystkie miejsca których jeszcze u nas w domu nie widziałem. Będę ten film odtwarzał jeszcze wiele razy - dzięki" - dodał VelasquezAdam.

 

HNT24, który na co dzień mieszka w Japonii stwierdził natomiast, że "ten film na pewno posłuży do promocji naszej pięknej Ojczyzny i zapewnił, że będzie go pokazywał każdemu znajomemu".

 

Autorzy filmu "Holiday in Poland" to dwóch przyjaciół, którzy od 2004  roku zajmują się filmem lotniczym: Artur Gajdziński  - pilot, mistrz (1995 r.) oraz wielokrotny medalista Mistrzostw Polski w pilotażu bezzałogowych modeli samolotów i  Jacek Drofiak.

 

 

polsatnews.pl, produkcjafilmowa.eu, ujecialotnicze.pl