- W chwili, gdy nasze stosunki z Unią Europejską są na pozytywnym etapie, jeśli chodzi o kwestie dotyczące migrantów, otwarcia niektórych rozdziałów w negocjacjach z UE, czy zniesienia wiz, opublikowanie takiego raportu jest prowokacyjne - ocenił Erdogan.

 

Parlament Europejski w ubiegłym tygodniu przyjął doroczny raport na temat Turcji, w którym skrytykowano sytuację w tym kraju pod względem przestrzegania praw człowieka i wolności mediów w 2015 roku. W dokumencie deputowani wyrazili ubolewanie przede wszystkim z powodu "regresu" w dziedzinie "niezawisłości władzy sądowniczej, wolności zgromadzeń, wolności słowa i poszanowania praw człowieka oraz państwa prawa".

 

Turcja czuje się niedoceniona

 

- Wzięliśmy na siebie trzy miliony ludzi, aby nie przeszkadzali Europejczykom. Co na ten temat było w raporcie? Nic - przekonywał Erdogan, którego kraj przyjął 2,7 mln syryjskich uchodźców.

 

Zgodnie z marcowym porozumieniem UE-Turcja uchodźcy, którzy po 20 marca wjechali nielegalnie do Grecji, mają być przetransportowani z tego kraju do Turcji. Za każdego Syryjczyka wydalanego z UE ma przybywać legalnie do UE inny Syryjczyk.

 

To rozwiązanie ma być tymczasowe, a jego celem jest zniechęcenie uchodźców do nielegalnej przeprawy do Grecji oraz zniszczenie "modelu biznesowego" przemytników ludzi.

 

Liberalizacja wizowa do UE

 

Dotąd w ramach porozumienia odesłano do Turcji ok. 350 nielegalnych migrantów, w większości Pakistańczyków.

 

W ramach tego porozumienia uzgodniono także przyspieszenie prac nad liberalizacją wizową, by najpóźniej z końcem czerwca UE zniosła wizy dla Turków. Ponadto Unia i Turcja otworzą jeszcze w tym półroczu nowy rozdział negocjacji akcesyjnych (dotyczący budżetu i finansów) oraz przyspieszą przygotowanie do otwarcia kolejnych rozdziałów.

 

Porozumienie unijno-tureckie jest krytykowane przez wielu komentatorów i obrońców praw człowieka, którzy zarzucają Unii "handel uchodźcami" oraz paktowanie z krajem naruszającym zasady demokracji i wolność słowa.

 

PAP