74-letniemu, określającemu się jako socjalista Sandersowi, udało się w niedzielę zgromadzić ok. 28 tys. zwolenników na wiecu w parku na Brooklynie. - Zmienimy status quo - grzmiał senator ze stanu Vermont.

 

Jego sztab liczy na to, że większe tłumy zjawią się na koncercie i wiecu w parku wzdłuż Wschodniej Rzeki w dzielnicy Queens w poniedziałek wieczorem.

 

68-letnia Clinton prowadziła swą kampanię w dzielnicach Harlem, Bronx, Queens, Brooklyn, a w poniedziałek będzie na Manhattanie. Ten stan objechał jej wciąż bardzo popularny mąż, były prezydent Bill Clinton, który nawoływał do głosowania na Demokratkę.

 

Większość ostatnich sondaży daje Clinton, która przez osiem lat w Senacie USA reprezentowała Nowy Jork i która mieszka na tamtejszych przedmieściach, 12,5 pkt procentowych przewagi nad pochodzącym z Brooklynu Sandersem.

 

Wyścig o liczbę delegatów

 

Sanders, który zapowiada rewolucję polityczną i jest wielkim przeciwnikiem Wall Street, już plasuje się daleko w tyle za Clinton w krajowym wyścigu o nominację prezydencką Demokratów. Jeśli przegra w Nowym Jorku, drugim co do wielkości stanie po Kalifornii pod względem liczby delegatów, nie będzie mógł już nadrobić tej różnicy. Stawką we wtorkowym głosowaniu jest bowiem 291 delegatów na lipcową konwencję partii, która nominuje kandydata w wyborach prezydenckich. Wśród nich jest 44 tzw. superdelegatów, czyli prominentnych Demokratów, którzy wezmą udział w konwencji bez względu na wynik prawyborów.

 

Zwycięstwo Clinton pozwoliłoby jej na spokojne podążanie w kierunku nominacji swej partii na konwencji. Clinton już zebrała ok. 1700 delegatów (w tym 469 superdelegatów), podczas gdy Sanders ma po swojej stronie ok. 1100 (w tym 31 superdelegatów). Do zapewnienia nominacji potrzeba 2383.

 

Sanders w Watykanie, Clinton z Clooneyem

 

Weekend dla obojga Demokratów był wyjątkowo intensywny. Po zaciętej debacie z Clinton w czwartek wieczorem Sanders udał się do Watykanu, gdzie wziął udział w konferencji na temat ekonomicznych nierówności i zmian klimatycznych oraz krótko rozmawiał z papieżem Franciszkiem. Clinton poleciała do Kalifornii na dwie kolacje, podczas których w towarzystwie aktora George'a Clooneya i jego żony Amal zbierała fundusze na kampanię. Miejsce przy stole Clinton i Clooneya kosztowało 353 tys. dolarów, co sam aktor uznał za "nieprzyzwoitą sumę".

 

Pewne zwycięstwo Trumpa

 

Jeśli chodzi o Republikanów, to kontrowersyjny miliarder Donald Trump wydaje się pewien zwycięstwa we wtorkowych prawyborach, w których stawką jest 95 delegatów partii.

 

Większość sondaży daje Trumpowi 29 pkt procentowych przewagi nad gubernatorem Ohio Johnem Kasichem. Na 69-letniego Trumpa zamierza głosować 52,2 proc. wyborców Partii Republikańskiej, na Kasicha 23,2 proc., a na skrajnie prawicowego senatora z Teksasu Teda Cruza 17,8 proc.

 

Trump w niedzielę uczestniczył w zbiórce funduszy w okręgu Staten Island, najbardziej konserwatywnej dzielnicy Nowego Jorku, a także w dwóch kolejnych dzielnicach, położonych bardziej na północ.

 

Trump prowadzi w wyścigu o nominację Republikanów i zapewnił już sobie ok. 740 delegatów, czyli o 200 więcej niż Cruz. Jednak po porażce z 5 kwietnia w stanie Wisconsin, gdzie zwyciężył Cruz, miliarder obawia się, że nie uda mu się zapewnić sobie co najmniej 1237 delegatów, czyli absolutnej większości, dzięki której mógłby liczyć na nominację partii podczas konwencji w dniach 18-21 lipca w Cleveland.

 

Aby mieć większe szanse na pokonanie Cruza, Trump ostatnio przeorganizował swój sztab. Nowa ekipa lepiej kontroluje wizerunek miliardera. Podczas przemówień Trump częściej korzysta z notatek, a jego wpisy na Twitterze są bardziej stonowane.

 

PAP