Ataki syryjskiego rządu wciąż trwają, a w negocjacjach pokojowych brak postępu w dziedzinach kluczowych dla opozycji - ocenił Zubi w komunikacie internetowym do syryjskich rebeliantów walczących w terenie, którzy zarzucali negocjatorom opozycji, iż są oni oderwani od realiów panujących w miejscu konfliktu. Zubi nie podał jednak ostatecznego terminu, w którym opozycja miałaby zerwać negocjacje.

 

Podczas gdy siły reżimu prezydenta Baszara el-Asada rozszerzają swoje operacje na należącym do rebeliantów terytorium, "rebelianci muszą zdobyć kontrolę nad możliwie największymi obszarami, muszą skorzystać z zawieszenia broni, tak jak zrobił to reżim" - oświadczył Zubi, oskarżając syryjską armię o wykorzystanie zawieszenia walk do odbicia terytorium.

 

Negocjacje pod auspicjami ONZ

 

W ostatnich dniach walki w Syrii się nasilają, choć od 27 lutego utrzymuje się rozejm między siłami reżimu prezydenta a oddziałami zbrojnej opozycji.

 

Odpowiedzią na ataki armii "powinien być odwet, żeby reżim nie myślał o atakowaniu cywilów" - powiedział jeden z reprezentantów opozycji w Genewie, Mohamad Allusz. - Nie uważam, żeby to było wezwanie do eskalacji przemocy, to wezwanie do samoobrony, nic ponadto - dodał.

 

Jak zauważa agencja Reutera, wypowiedzi te sugerują, że możliwy jest scenariusz opuszczenia przez opozycję trwających negocjacji pod auspicjami ONZ. Ponadto w sobotę opozycja kategorycznie odrzuciła propozycję ONZ, zgodnie z którą Asad miałby zachować funkcję protokolarną podczas transformacji politycznej w kraju. Natomiast sam prezydent przewiduje sformowanie narodowego rządu jedności, w którego skład wchodziłyby różne siły polityczne, w tym także przedstawiciele obecnych władz.

 

Pod koniec marca Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że na terenach, gdzie od 27 lutego formalnie obowiązuje zawieszenie broni między rebeliantami a siłami syryjskimi, zginęło 530 osób. Wojna domowa w Syrii dotychczas kosztowała życie ponad 270 tysięcy ludzi.

 

PAP