- Pewien pieśniarz, niejaki Bono odstawił na chwilę instrument muzyczny i niestety przemówił. Powiedział tylko to, co wiedział, czyli niewiele. A dowiedział się od europejskich lewaków. Że Polska i Węgry są "hipernacjonalistyczne". Miało być krytycznie, a wyszedł piękny komplement dla nas – stwierdziła we wpisie Krystyna Pawłowicz.

 

Krystyna Pawłowicz nazwała także Bono "hiperinternacjonalistą".

 

A wszystko w odpowiedzi na słowa od lat angażującego się w działalność społeczną i charytatywną muzyka. Bono, w czasie wystąpienia przed amerykańskim Senatem, zwracał uwagę między innymi na kryzys migracyjny i apelował do polityków o więcej pomocy humanitarnej, która - jak zaznaczył - ma być najlepszą odpowiedzią na ekstremizm.

 

"Nacjonalizm jest zagrożeniem"

 

Mówiąc o problemach, z którymi Europa musi sobie radzić wraz z przybierającym na sile kryzysem uchodźczym, przyznał, że nacjonalizm jest zagrożeniem, a Polska i Węgry przesuwają się w kierunku "hipernacjonalizmu". W tym kontekście powiedział o zagrożeniu, jakiego nie było od lat 40-tych XX wieku.

 

Bono zwrócił także uwagę amerykańskich senatorów na Wielką Brytanię, która zastanawia się nad opuszczeniem Unii Europejskiej. Podkreślał, że w Stanach Zjednoczonych takie zapowiedzi powinny być traktowane z niepokojem.

 

Komicy zamiast bomb

 

Goszczący na Kapitolu muzyk przedstawił senatorom również nietypową propozycję rozwiązania problemu państwa islamskiego. Jako narzędzie do zwalczania ISIS wskazał... komedię. Jego zdaniem komicy, tacy jak Sasha Baron Cohen, Amy Schumer, czy Chris Rock mogliby się włączyć do walki z terrorystami. Bono stwierdził, że używanie przemocy do zwalczania państwa islamskiego to "mówienie ich językiem". - Jeśli będziemy się z nich śmiać, odbierzemy im siłę - podkreślił.

 

MSNBC