- Po głosowaniu podszedłem do marszałka i poprosiłem, by zabezpieczył monitoring. Wystąpiliśmy o niego na piśmie. Otrzymaliśmy pierwszą płytkę, która była uszkodzona. Po kilku godzinach otrzymaliśmy drugą, na której nie było monitoringu z kamer sejmowych, tylko nagrany streaming z obrad, ten dostępny w internecie. Do tej pory nie mamy właściwego zapisu monitoringu - powiedział Neumann.

 

Sprawa dotyczy czwartkowego głosowania ws. kandydatury prof. Zbigniewa Jędrzejewskiego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, kiedy to posłanka Małgorzata Zwiercan oddała głos również w imieniu posła Kornela Morawieckiego. Oboje są już poza klubem Kukiz'15.

 

Zgłoszenie do prokuratury

 

Platforma dziś ma złożyć wniosek w Sejmie o zapis monitoringu z trzech sejmowych kamer. Neumann dodał, że wystąpił też do prokuratury, by zbadała sprawę głosowania oraz "zachowania marszałka Kuchcińskiego na sali sejmowej". Dodał, że jeśli śledczy nie zajmą się tą kwestią, to "obciąży to Zbigniewa Ziobro".

 

- Wiem, że marszałek w trakcie debaty rozmawiał z ministrem na sali sejmowej. Mam nadzieję, że nie przekonał go, by tej sprawie ukręcić łeb - stwierdził polityk w rozmowie z Beatą Lubecką.   

 

Szef klubu PO przypomniał głosowanie w Radzie Miasta Gdańska z 2003 roku, której przewodniczący zauważył jak jeden z radnych głosuje na dwie ręce.

 

- Przewodniczący powtórzył głosowanie, a sprawa radnego trafiła do prokuratury i dostał on karę 7 miesięcy więzienia w zawieszeniu. A dziś marszałek Marek Kuchciński, kilku posłów PiS oraz Kornel Morawiecki twierdzą w mediach, że nic się nie stało, bo Morawiecki i tak by zagłosował w ten sposób. Ci ludzie nie rozumieją, czym jest prawo - ocenił Neumann.

 

"To żart, gdy Kaczyński mówi, że nie ma wpływu na prezydenta"

 

Polityk odniósł się również do wywiadu Jarosława Kaczyńskiego w tygodniku „wSieci”. Prezes PiS stwierdził w nim, że nie ma najmniejszego wpływu na pałac prezydencki.

 

– To żartobliwe słowa. W ostatnim czasie już drugi raz prezydent udowadnia, że nie jest reżyserem w teatrze kukiełek. W dyplomacji jest tak, że im bardziej ktoś coś dementuje, tym bardziej jest to prawda. Prezydent co jakiś czas w przemówieniu wspomni o przestrzeganiu prawa, trójpodziale władzy, ale potem, jeżeli trzeba, to podpisuje wszystko, co większość sejmowa przyniesie - stwierdził.

 

Polsat News