Halicki zaprezentował stopklatkę z nagrania z jednej z kamer zamieszczonych na sali sejmowej.

 

- Czy te kilkanaście osób rzeczywiście ma potwierdzony udział w głosowaniu w czwartek? Kilka osób bez wątpienia tak, ale czy wszyscy? - pytał na konferencji prasowej były minister administracji i cyfryzacji. - Nawet jeden przypadek zbagatelizowany, to rzecz niedopuszczalna w pracy parlamentu i ta kwestia musi być rzetelnie wyjaśniona przez marszałka po to, żeby nie było wątpliwości, że ktoś bagatelizuje fałszerstwo - dodał.

 

"Tonący brzytwy się chwyta"

 

Wiceszef klubu PiS Marek Suski przypomniał w poniedziałkowej rozmowie z PAP, że część posłów PiS to jednocześnie ministrowie rządu Beaty Szydło i podczas czwartkowego głosowania siedzieli w ławach rządowych.

 

- Nie widzę tutaj czegokolwiek do wyjaśniania  - powiedział polityk PiS. - Tonący brzytwy się chwyta - nie mogą przeżyć, że przegrali wybory do Sejmu, skarżą się w Unii, namawiają, żeby Polsce nakładać sankcje. Teraz próbują znaleźć jakiś powód, żeby podważać wynik głosowania. Wstyd i hańba - powiedział Suski odnosząc się do wypowiedzi polityków PO.

 

Pytania o podwójne głosowanie


Halicki przypomniał wcześniej , że dzisiaj Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła z urzędu postępowanie wyjaśniające "w związku z przestępstwem, które miało miejsce w polskim parlamencie w czwartek". Chodzi o głosowanie w sprawie wyboru prof. Zbigniewa Jędrzejewskiego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, w trakcie którego była posłanka klubu Kukiz’15 zagłosowała za Kornela Morawieckiego.


- Stawialiśmy to pytanie kilkukrotnie, dlaczego obecny na sali prokurator generalny Zbigniew Ziobro, który w całym zamieszaniu brał czynny udział, co więcej, jest pytanie, czy nie brał udziału w konsultacjach, które marszałek Sejmu Marek Kuchciński przeprowadził między ogłoszeniem wyroku, a samym głosowaniem, stawia pod znakiem zapytania wiarygodność prokuratury - podkreślił Halicki.


Halicki zaznaczył, że do tego, żeby prokuratura wszczęła postępowanie potrzebne były "trzy dni presji". - Trzy dni i złożony przez nas wniosek, musiały być podstawą do tego, żeby prokuratura zareagowała, chociaż w innych przypadkach prokurator generalny potrafił wydać opinię, wysłać list zanim jeszcze zdarzenie miało miejsce i było możliwe do komentowania - zwrócił uwagę poseł PO.

 

"Marszałek musi zwrócić się do PiS o wyjaśnienia"


Zdaniem polityków Platformy Obywatelskiej marszałek Sejmu "w dość dziwny sposób bagatelizuje kwestie, które są związane z koniecznością wyjaśnienia wszystkich aspektów czwartkowego głosowania". - Zwróciliśmy się do marszałka o przekazanie materiału, który jest rejestracją posiedzenia z kamer monitoringu i otrzymaliśmy materiał nieczytelny. Zwróciliśmy się ponownie i otrzymaliśmy materiał z jednej kamery - podkreślił Halicki.


- Dziś po raz enty już przewodniczący klubu PO Sławomir Neumann poprosił o przekazanie materiału ze wszystkich kamer. Co najmniej pięć kamer jest czynnych, żeby pokryć swoim nagraniem całą salę - przypomniał Halicki.

 

 


- Bardzo poważne są pytania, co do większej ilości przypadków, które mogły mieć miejsce w czwartek. Marszałek Kuchciński musi zwrócić się do klubu PiS o wyjaśnienie wszystkich okoliczności, ale te okoliczności może zbadać również kancelaria Sejmu i wszystkie osoby odpowiedzialne za monitoring - dodał Kuchciński.

 

Głosowanie w liczbach

 

Z podanych przez Sejm danych wynika, że podczas czwartkowego wyboru sędziego TK głosowało 224 posłów PiS (wszyscy za wyborem Jędrzejewskiego). W głosowaniu nie wzięło udziału 10 posłów PiS: Andrzej Adamczyk, Dorota Arciszewska-Mielewczyk, Jan Krzysztof Ardanowski, Joachim Brudziński, Przemysław Czarnecki, Mariusz Orion Jędrysek, Wojciech Murdzek, Piotr Pyzik, Jacek Świat i Krzysztof Zaremba.

 

Sejm wybiera sędziego TK bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów (230). Opozycyjne kluby umówiły się, by nie brać udziału w czwartkowym głosowaniu nad wyborem sędziego TK - chciały doprowadzić do braku kworum. W głosowaniu wzięło udział jednak kilkoro posłów klubu Kukiz'15, w tym posłanka Zwiercan, która zagłosowała za siebie i za Morawieckiego.

 

PAP, Polsat News