Cichoń zwrócił uwagę, że taka ustawa to nie jedyne obciążenie banków ze strony Prawa i Sprawiedliwości. - Rząd wprowadził podatek bankowy parę miesięcy temu – przypomniał.

 

Prezydencki projekt ustawy "o sposobach przywrócenia równości stron niektórych umów kredytu i umów pożyczki" był zapowiadany w kampanii wyborczej Andrzeja Dudy.

 

W dotychczasowym kształcie przewiduje przeliczenie walutowego kredytu hipotecznego na złote po "sprawiedliwym" kursie. Zakłada też trzy rodzaje restrukturyzacji kredytów: dobrowolną, przymusową i przeniesienie własności nieruchomości w zamian za zwolnienie z długu. Projekt ma obejmować tych kredytobiorców, którzy wzięli walutowe kredyty mieszkaniowe na własne potrzeby. Wyklucza wykorzystujących kredyt w działalności gospodarczej.

 

Platforma składa projekt

 

Były wiceminister podkreślił, że Platforma Obywatelska nie broni banków. - Nie wpadliśmy w kryzys finansowy, dzięki temu, że polski system bankowy jest zdrowy i sprawny, ale nie możemy go nadmiernie obciążać - ocenił. - Stąd propozycje, by dokonać podziału kosztów związanych z prowadzeniem ustawy i podziałem konsekwencji pomiędzy banki i kredytobiorców – powiedział. Jest to propozycja Platformy. - Projekt po raz kolejny złożyliśmy w Sejmie - dodał Cichoń.

 

- Ten projekt odnosił się do kredytobiorców będących w określonej sytuacji. To oferta dla tych, którzy mieli mniejsze mieszkania – wyjaśnił Cichoń. Dodał, że "nie wszystkim jesteśmy w stanie pomóc". - Przejmowanie tego w całości przez system bankowy, a nie daj Boże przez budżet państwa, jest niemożliwe, bo są to kwoty, które mogą destabilizować system finansów państwa – ocenił.

 

Kwota wolna od podatku

 

Cichoń odniósł się również do innej obietnicy wyborczej prezydenta, którą było podniesienie kwoty wolnej od podatku. - Bardzo chcielibyśmy, by rosła, ale pytanie czy nas na to stać – komentował Cichoń. Stwierdził, że jeśli podniesiemy kwotę wolną, to "albo obniżymy poziom świadczeń w różnych dziedzinach i nie dofinansujemy policji, armii, służby zdrowia, nauki, albo podniesiemy podatki w innym miejscu".

 

Polsat News