Ekshumacje niemal dziewięćdziesięciu zwłok mają przeprowadzić doświadczeni biegli. Cała operacja może potrwać nawet kilka miesięcy.

 

Najpierw ekshumować Kaczyńskiego

 

- Jeśli jednak założyć, że rzeczywiście był wybuch, to w pierwszym rzędzie trzeba by ekshumować zwłoki pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Bo przecież pan Macierewicz powiedział, że bomba została podłożona pod fotelem pana prezydenta. Proszę bardzo. Przeciwko temu ja nic nie mam. Natomiast ostro protestuję przeciwko ekshumacji zwłok mojej żony. Jest to niehumanitarne, jest to nieludzkie, naruszające mój mir domowy, mój spokój, spokój mojej rodziny - dodał Deresz.

 

 

 

Mariusz Pasionek, szef zespołu prokuratorów zajmujących się katastrofą smoleńską i zastępca prokuratora generalnego, powiedział w rozmowie z Radiem ZET, że "w obecnej sytuacji nie ma innej możliwości i ekshumacje trzeba przeprowadzić". Pasionek wskazywał, że w dotychczasowych opiniach medycznych jest zbyt wiele błędów, a nawet zamian ciał ofiar.

- Ukazały się liczne nieprawidłowości, a jeżeli takie są w kilkunastu przypadkach, nie możemy pozostać obojętni wobec wszystkich pozostałych - mówił Pasionek.

 

Wbrew woli rodzin


Decyzja o ekshumacji może zapaść nawet wbrew woli rodzin. Prokuratorzy chcą jednak spotkać się z najbliższymi ofiar katastrofy, by wyjaśnić powody decyzji.


W katastrofie pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku zginęło 96 osób. W okresie od czerwca do listopada 2012 roku na wniosek Naczelnej Prokuratury Wojskowej przeprowadzono dziewięć ekshumacji, m.in. Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, Anny Walentynowicz, Zbigniewa Wassermanna, Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki.


Okazało się, że ciała sześciu osób złożono w grobach opatrzonych nazwiskami innych ofiar.

 

polsatnews.pl, Superstacja, Radio Zet